wtorek, 9 czerwca 2015

Rak to nie wyrok

Całe życie pracowała w fabryce jako szwaczka. Wychowali z mężem Adamem dwoje dzieci Tomasza i Agnieszkę. Adamowi koło pięćdziesiątki coś się chyba w głowie poprzewracało, bo znalazł sobie inną o połowę młodszą od niej i się wyprowadził. Nie widziała go od tamtej pory do dzieci czasem dzwonił. Tomek ożenił się i zamieszkał osobno, Aga wyjechała za pracą do Anglii, a ona popadła w jakiś marazm.
Po przejściu na emeryturę przestało jej na czymkolwiek zależeć, nie miała po co wstawać z łóżka, przestała o siebie dbać, sprzątać, a nawet wychodzić z domu. Nie chciało jej się żyć chciała się zabić, ale na to też brakowało jej odwagi, bo stwierdziła, że samobójstwo też trzeba zaplanować i zrealizować. Sąsiedzi na początku pukali do drzwi chcieli pomagać, ale ona udawała, że jej nie ma. Do tego wszystkiego jakiś czas temu doszedł ból, który nasilił się właśnie kiedy odwiedził ją syn. Tomek mimo jej protestów wezwał pogotowie lekarz kobietę zbadał i wypisał skierowanie do szpitala. Żadnej diagnozy jej nie postawił, ale leżenie na onkologii wyjaśniało jej wszystko. Na oddziale była też pani psycholog, która próbowała z Wandą rozmawiać, ale jej rozmowy były bezskuteczne. Któregoś dnia zauważyła, że psycholog rozmawia z jej synem i usłyszała jak mówi, że ona nie może zostać sama, ponieważ cierpi na depresje i potrzebuje silnych leków oraz obecności bliskich.
Wkrótce odwiedziła ją też córka przyjeżdżając z rodziną do Polski i odwiedzali Wandę w szpitalu codziennie. W tym czasie postawili jej diagnozę i okazało się, że jest to nowotwór złośliwy, ale dzięki operacji udało się go usunąć. Po operacji zamieszkała u syna, który miał ją wozić na chemioterapię. Z tego rozwiązania najbardziej cieszyły się wnuki, bo mogły z babcią spędzać więcej czasu grając w gry planszowe, bawiąc się zabawkami i układając puzzle. Niestety w trakcie brania chemii miewała gorsze dni i wtedy nie miała na nic ochoty.
Po zwyciężeniu walki z rakiem Wanda doszła do wniosku, że gdyby nie ta choroba to nadal tkwiłaby w depresji i podziękowała Bogu za to, że znalazł drogę by przywrócić ją do życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz