środa, 29 lipca 2015

Utrata domu i rodziny

Niedaleko od Bydgoszczy mieszkała 5-osobowa rodzina Pawlikowskich. Mieli oni troje dzieci dwie dziewczynki i jednego chłopca. Ich budżet finansowy wystarczał im tylko na podstawowe wydatki. Mimo to starali się aby dzieciom niczego nie brakowało. Jak ojcu udało się zarobić jakiś dodatkowy grosz to kupował maluchom puzzle "Przyjaciele z Krainy Lodu", "Kąpiel prosiaczka", które wspólnie układali.
Gdy córki były już pełnoletnie, a chłopak miał kilkanaście lat to mama Halina zaczęła ciężko chorować. Początkowo nikt nie zdawał sobie sprawy, że ma nowotwór trzustki. Dla wszystkich była to szokująca wiadomość, ale lekarze przed nimi niczego nie ukrywali i dawali jej kilka miesięcy życia. Halina mając też tego świadomość chciała jak najszybciej pozałatwiać wszystkie sprawy związane z przepisaniem na kogoś mieszkania. Zdecydowała, że przepisze je na najstarszą córkę Agatę, bo miała nadzieję, że nie brakuje jej rozsądku i będzie potrafiła zaopiekować się rodziną. Po pól roku od śmierci matki córki wyjechały za granicę zostawiając ojca i brata. Na początku interesowały się ich losem, a z czasem stawało się im to obojętne.
Nikt nie przypuszczał, że Agata nabrała kredytów, których nie spłacała.
Niespodziewanie któregoś dnia pod ich domem należącym do niej pojawił się komornik i go fotografował. Gdy Stanisław wyszedł i zapytał go w jakim celu robi zdjęcia to on postawił sprawę jasno mówiąc, że mieszkanie i działka są przeznaczone do licytacji za długi. Jak się o tym dowiedział to w głębi duszy miał żal do żony, że dała wszystko swojej córce, a nie jemu. Próbował walczyć o ocalenie tego domu, ale nikt w bankach nie chciał z nim rozmawiać, bo wszystko było na Agatę, która siedziała za granicą i się niczym nie przejmowała. Mieszkanie, które było dużo warte zostało zlicytowane za bezcen, który wystarczył na pokrycie zadłużeń Agaty.
Mężczyzna mając sporo rodzeństwa i dzieci nie otrzymał od nich żadnej pomocy i musiał tułać się po różnych ośrodkach dla bezdomnych. Nawet najmłodszy syn ułożył sobie życie i nie przejmował się ojcem. Stanisław został zupełnie sam, ale nie poddawał się, szukał pracy i mieszkania, które byłby w stanie opłacać.

wtorek, 28 lipca 2015

Szczęśliwa rodzina

Przez kilka lat Asia i Igor starali się o dziecko, a gdy im się już to udało to oczekiwali jego narodzin. Po narodzinach córki byli bardzo szczęśliwi i obydwoje chcieli spędzać z nią jak najwięcej czasu. Młody tata musiał wrócić do pracy, której poświęcał wiele czasu, a Martyną zajmowała się mama. Rodzice obdarowywali córkę mnóstwem prezentów. Na 5 urodziny kupili jej zegarek "Vetch - Kidizoom Smart watch", którym robiła zdjęcia i filmowała różne wydarzenia. Dziewczynka miała zdolności plastyczne i lubiła kolorować zamek "Craft Castle- Królewski Zamek Anny i Elsy".
Któregoś popołudnia wybrała się razem z mamą do kina na bajkę i po skończonym seansie w drodze powrotnej do domu przez chwilę nieuwagi Asi dziecko wbiegło na ulicę i wpadło pod niezbyt szybko pędzące auto. Na szczęście okazało się, że nic jej nie jest i nie ma konieczności pobytu w szpitalu. Kobieta, która naraziła Martynę na takie niebezpieczeństwo czekała na nie na szpitalnym parkingu. Po tej sytuacji Asia dość często widywała nieznajomą i odnosiła wrażenie, że ona je obserwuje. O swoich przypuszczeniach opowiedziała mężowi, ale on to zlekceważył. Pewnego razu podeszła do nich na spacerze i oznajmiła im, że będzie wynajmowała mieszkanie w tym samym bloku co oni. Asię ta informacja zaniepokoiła i nie podobało jej się, że zostaną sąsiadkami. Monika próbowała przekonać do siebie dziecko dając jej drobne upominki i się z nią bawiąc. Mówiła, że pracuje w agencji reklamowej i robiąc Martynie zdjęcia twierdziła, że mogłaby ona wziąć udział w reklamie. Matce ten pomysł się nie podobał i chciała ograniczyć ich kontakty. Asia bawiąc się z córeczką odkryła, że z Moniką jest coś nie tak, bo kazała małej mówić do siebie mamo i nazywała ją małą Olą. Chcąc dowiedzieć się czy jest to prawdą, że pracuje ona w tej agencji chwyciła za telefon i tam zadzwoniła. Okazało się, że zrezygnowała z tej pracy, bo chce wyjechać za granicę.
Wzburzona Asia pobiegła do jej mieszkania i dowiedziała się całej prawdy. Monika miała córeczkę i męża, którzy zginęli w wypadku, a ona przez cały czas przechodzi głęboką depresję. Małżeństwo chcąc jej pomóc skontaktowało się z psychiatrą, który skierował ją na leczenie. Rodzina mając spokojne sumienie wiodła nadal szczęśliwe życie.

piątek, 24 lipca 2015

Foto-modelka

Marek pracował w pewnej firmie dobrze prosperującej i zarabiał całkiem niezłe pieniądze. Od 20 lat był w związku małżeńskim z Ireną i mieli córkę Ewelinę. Po ślubie kobieta całe swoje życie poświęciła jemu i dziecku. Z racji tego, że nie musiała pracować i gdy już córka trochę podrosła to razem lubiły układać puzzle: "Barbie i jej super przyjaciele" oraz "Barbie - super księżniczka".
Nikt nie przypuszczał tego, że mąż i ojciec stanie się dla nich tyranem. Nad Ireną znęcał się nie tylko psychicznie, ale też fizycznie. Dziewczynka dorastała patrząc jak on poniewiera jej matkę. Po każdej kolejnej awanturze Ewelina czuła do niego coraz większą nienawiść. Gdy już była nastolatką to próbowała nakłonić Irenę do tego żeby wzięła z nim rozwód. Jednak ona nie chciała jej słuchać.
Dziewczyna mając dziewiętnaście lat doszła do wniosku, że już dłużej nie może mieszkać z ojcem pod jednym dachem i podjęła decyzję razem z swoim chłopakiem, że wynajmą mieszkanie i wspólnie zamieszkają. Na początek miała pieniądze zarobione podczas wakacji, ale wiedziała, że jak najszybciej musi znaleźć pracę. Rafał studiował prawo i mówił, że musi się uczyć i nie ma czasu na podjęcie pracy. Ewelina chcąc zarobić chociaż trochę gotówki zdecydowała się na rozdawanie ulotek.
Któregoś dnia na ulicy zainteresował się nią pewien mężczyzna, który powiedział jej, że z taką twarzą ma szansę zostać foto-modelką. Ona była tym bardzo podekscytowana i umówiła się z nim na spotkanie. Opowiedziała o tym rafałowi na co on się zgodził. Jednak po rozmowie z właścicielem agencji, który dużo jej obiecał przez dłuższy czas nie dostała żadnego zlecenia. Nie mając innego wyjścia postanowiła pójść do niego jeszcze raz i zapytać co z jej pracą. On dał jej do zrozumienia, że w tej branży nie ma nic za darmo. Ewelina zdając sobie sprawę z tego co miałaby zrobić bez żadnego zastanowienia wybiegła z gabinetu i wiedziała, że już nigdy więcej tam nie wróci.
Po powrocie do domu opowiedziała całą historię swojemu partnerowi, który ją przytulił i powiedział, że ma dać sobie spokój z tego typu pracą. Kobieta o tej sytuacji całkiem szybko zapomniała podejmując pracę jako ekspedientka chociaż nie był to szczyt jej marzeń.

Prawda zawsze wychodzi na jaw

Dwie przyjaciółki Gosia i Renata miały córki w tym samym wieku. Dziewczynki od najmłodszych lat lubiły ze sobą przebywać układając puzzle "Kąpiel prosiaczka" i kolorować zamek "Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy".
Małgorzata od samego początku swoją córkę Sandrę wychowywała samotnie. Poświęcała jej mało czasu, bo ważniejsza była kariera zawodowa i poznawanie mężczyzn z którymi chciała stworzyć stały związek. Renia wręcz przeciwnie dla Wiktorii zawsze miała czas i przez kilka lat wychowywała ją z mężem. Niestety po upływie 12 lat ich małżeństwo się rozpadło.
Dziewczyny będąc w gimnazjum zaczęły się ze sobą coraz bardziej zaprzyjaźniać. Przyjaźń ta zaczęła doprowadzać do tego, że Sandra na Wiktorię miała zły wpływ. Najpierw buntowała ją przeciwko matce nakłaniała ją do nieposłuszeństwa i arogancji. Renata próbowała z nią rozmawiać, ale w dziewczynie wybuchała złość i kończyło się to kłótnią. Któregoś dnia wróciła z pracy wcześniej do domu i przyłapała ją na okaleczaniu swojego ciała. Gdy zobaczyła na jej przedramieniu krew to natychmiast wzięła ją do łazienki w celu opatrzenia rany. Było dla niej wielkim zdziwieniem, bo ujrzała na nim literę s jak Sandra. Po tym wydarzeniu Renata umówiła się z Gosią na spotkanie chcąc opowiedzieć jej o tym co się stało. Jednak ona o wszystkim wiedziała i zlekceważyła tą sytuację. Kobiety się pokłóciły i Renia powiedziała, że zrobi wszystko aby przyjaźń ich córek się rozpadła. Na domiar złego otrzymała informację od wychowawcy Wiktorii, że nie uczęszcza ona od tygodnia na lekcje. Poprosiła o pomoc byłego męża żeby odwoził córkę do szkoły i ją z niej odbierał. W ten sposób nastolatki nie miały możliwości się spotykać. Sandra od dłuższego czasu nie pojawiała się w szkole co niepokoiło Wiktorię i postanowiła do niej zadzwonić. Po zakończonej rozmowie od razu do niej pojechała. Ojciec nie zastał jej po lekcjach pod szkołą i pojechał do domu gdzie również jej nie było.
Zaczęła narastać w nich panika i pierwszą myślą było udanie się do domu Gosi. Niestety dziewczyn tam nie było i okazało się, że nie ma kluczyków od jej auta. Nagle zjawiła się policja i powiedziała, że samochód brał udział w wypadku i ofiarami są dwie nastolatki, które nim jechały. Rodzice doznali ogromnego szoku. Gosia wiedziała dlaczego to się stało, bo wyznała córce prawdę, że jej ojcem jest były mąż Renaty. Kobieta dowiedziawszy się prawdy znienawidziła ich obojga i obwiniała o śmierć córki.

środa, 22 lipca 2015

Potop

Był ciepły wiosenny dzień na niebie zaczęły pojawiać się małe chmury zwiastujące niewielkie opady deszczu. Roman siedząc w pracy spoglądał przez okno i miał nadzieję, że się przejaśni, bo umówił się z synem, że odbierze go ze szkoły. W kalendarzu był 26 maja czyli Dzień Matki więc po drodze wstąpią do babci, a mężczyzna z tej okazji wręczy jej kwiaty i złoży życzenia.
Chłopiec cieszył się z tych odwiedzin, bo lubił jak babcia poświęca mu czas grając z nim w grę planszową "5 sekund Junior" i układając jego ulubione puzzle "Kąpiel Prosiaczka" i "Przyjaciele z Krainy Lodu". Czas u kobiety upływał im bardzo szybko, a Roman obserwując pogodę powiedział do syna, że powoli muszą wracać do domu, bo na niebie kłębią się coraz większe chmury i na pewno spotka ich deszcz. Pożegnali się, wsiedli do samochodu i ruszyli w drogę.
Po przejechaniu trzech kilometrów zaczęło padać bardzo intensywnie. Wycieraczki od auta z ledwością nadążały zbierać wody z szyb. W ich oczach pojawiło się wielkie zdziwienie, ale nie spodziewali się tego, że najgorsze dopiero przed nimi. Roman nie widząc już prawie drogi kierował się powoli w stronę domu, ale nagle ukazała się przed nimi ogromna ściana deszczu całkowicie uniemożliwiając im dalszą podróż. Zatrzymali się w dolinie wsi, a nadciągające fale deszczu i wiatru z pobliskich wzgórz niosły ze sobą połamane gałęzie i błoto. Mężczyzna zauważając, że auto zatapia się w tej mazi bez wahania otworzył szyby przez, które wszystko wpadało do środka. Przez moment sparaliżował go strach, ale po chwili się otrząsnął i chcąc ratować chłopca kazał mu wejść na dach. Następnie sam wyszedł z samochodu, biorąc go na barki, przedzierał się przez rozszalały wir wiatru i deszczu chcąc dotrzeć jak najszybciej na jakieś wzgórze.
Gdy tam dotarli nie mając już sił upadli na ziemię i czekali aż niebo zacznie się przejaśniać. Po Przejściu potopu strażacy odnaleźli wrak ich Fiata, ale oni się tym nie przejmowali tylko cieszyli się z tego, że dali sobie radę i dzięki temu ich życie zostało ocalone.

piątek, 17 lipca 2015

Zwierzenia Leokadii

Pewna moja znajoma pracuje jako pielęgniarka w szpitalu na oddziale onkologicznym. Czasem gdy się spotkamy to Edyta opowiada mi o zwierzeniach osób, którymi się opiekuje. Najbardziej utkwiła mi w pamięci historia Pani Leokadii, która nie potrafiła pogodzić się z utratą sławnego syna.
Kobieta leżąc już sporo czasu w szpitalu, któregoś wieczoru zapukała do pokoju pielęgniarek z gazetą w ręku. Zwróciła się do Edyty z prośbą o nożyczki, które były potrzebne jej do wycięcia ważnego dla niej artykułu. Pielęgniarka z uwagą przyjrzała się fotografii mężczyzny i zapytała czy jest to dla niej ktoś bliski. Starszej Pani z oczu popłynęły łzy i z bólem w sercu zaczęła opowiadać swoją historię. Powiedziała, że postać na zdjęciu to jej syn Adam, który jest artystą znanym na całym świecie nie mającym czasu dla rodziny, oddając swoje całe życie na robienie kariery.
Leokadia mówiła, że od najmłodszych lat sama prowadzała go na różne dodatkowe zajęcia muzyczne. Jej mąż był temu przeciwny, bo chciał żeby ich syn został lekarzem, albo inżynierem. Szybko się okazało, że chłopak ma talent muzyczny, ponieważ w szkole i poza nią wygrywał wszystkie konkursy. Gdy jego koledzy układali puzzle: "Kąpiel prosiaczka", "Przyjaciele z Krainy Lodu" i grali w gry planszowe to on w tym czasie wolał się uczyć.
Kobieta podczas rozmowy z Edytą wyznała, że cały czas czeka na niego i ma nadzieję, że w końcu ją odwiedzi. Pielęgniarka była tym bardzo poruszona, bo przy łóżku pacjentki widziała tylko córkę, a wiedząc o istnieniu również syna chciała doprowadzić do ich spotkania. Córka Leokadii odmówiła jej pomocy, bo miała żal do dużo młodszego brata, że wcale nie interesuje się ich losem. Edyta zaczęła szukać informacji o nim w Internecie na różnych portalach społecznościowych. Po jakimś czasie skontaktowała się z nią jego menagerka oznajmiając, że ma właśnie w Stanach Zjednoczonych trasę koncertową, której nie może przerwać, ale postara się znaleźć chwilę czasu dla chorej matki.
Edyta utrzymywała to w tajemnicy i czekała kiedy artysta zjawi się w szpitalu. Gdy nadszedł ten dzień i Pani Leokadia ujrzała go w drzwiach to obydwoje się wzruszyli. Jego wizyta nie trwała zbyt długo, ale doszedł do wniosku, że kariera to nie wszystko.

czwartek, 16 lipca 2015

Wakacje u dziadków

Do dziadków mieszkających na wsi z dużego miasta przyjechały trzy wnuczki Maja, Kasia i Jagoda. Dziewczynki chciały tam spędzić dwa tygodnie wakacji.
W niepogodę wszyscy razem grali w grę planszową "5 sekund Junior", oraz układali puzzle "Przyjaciele z Krainy Lodu". Każda z nich dostała od dziadków zamek "Craft Castle - Królewski Zamek Anny i Elsy". Była to dla nich świetna zabawa, ponieważ mogły go same pokolorować i poprzyklejać do niego kolorowe naklejki. Po zakończeniu przyozdabiania zaczęły składać swoje zamki i z dużym podekscytowaniem zauważyły, że każdy zamek zupełnie inaczej wygląda.
Dziadkowie chcąc umilić im każdy dzień pobytu zapewniali mnóstwo atrakcji w tym: wycieczki rowerowe nad pobliskie jezioro, spędzanie czasu na placu zabaw i zbieranie jagód w lesie z których później babcia piekła pyszne ciasto i lepiła pierogi.
Któregoś dnia dziadek zabrał wnuczki do gospodarstwa agroturystycznego. Po dotarciu na miejsce były bardzo zaskoczone widokiem tylu zwierząt na raz. Gospodarz oprowadzał ich po całym obszarze i o wszystkim ciekawie opowiadał. Wiedząc, że wszystkie jego zwierzęta są przyjazne dla ludzi mogły bez obaw do nich podchodzić głaskać je, a nawet karmić. Największą niespodzianką dla dziewczynek była stajnia z końmi. Właściciel widząc ich zachwyt wyprowadził jednego konia, przygotował go do jazdy, a następnie po kolei przewiózł każdą z nich. Raz dziennie dla przebywających tam gości był organizowany przejazd bryczką po okolicy. Maja, Kasia i Jagoda po powrocie z wyprawy mogły wyczesać konie i pod nadzorem dorosłych je nakarmić.
Małe turystki były tym dniem bardzo zachwycone i nie chciały opuszczać tego miejsca. Dziadek widząc smutek wnuczek obiecał, że jeszcze nie raz tutaj przyjadą i będą mogły zajmować się zwierzętami.

Z przyrodą za pan brat

W pewnej niedużej miejscowości niedaleko od Bydgoszczy znajduje się park do którego wiosną często przyjeżdżają przedszkola oraz uczniowie z klas nauczania początkowego. Celem tych wycieczek są zajęcia edukacyjne prowadzone przez leśników na temat lasów, ochrony przyrody i środowiska.
Podczas tych spotkań oglądane są filmy o wyżej wymienionej tematyce. Atrakcją parku są rzeźby wykonane z drewna przedstawiające różne zwierzęta i nie tylko, oraz żywe pawie i bażanty. Jest również kilka tablic informacyjnych, które wśród maluchów wzbudzają zainteresowanie. W ramach tych zajęć są organizowane wyjazdy w plener na, których dzieci mają bezpośredni kontakt z przyrodą i zwierzętami. Po zakończonym programie maluchy mają czas wolny, który w parku wykorzystują na wspólną zabawę. Specjalnie dla nich jest zrobiony domek z drewna. Za każdym razem dla wszystkich jest ognisko i pieczone kiełbaski.
Nadleśnictwo, które opiekuje się parkiem organizuje dwa konkursy "Dzieci kontra śmieci" i "Leśna skrzynia skarbów". Konkurs "Dzieci kontra śmieci" ma uczyć najmłodszych prawidłowej segregacji odpadów, który polega na zbieraniu zużytych rzeczy nadających się do ponownego przetworzenia. Do konkursu "Leśna skrzynia skarbów" dzieci zbierają symbole przyrody między innymi szyszki i ususzone Rośliny.
Pod koniec roku szkolnego odbywa się spotkanie nauczycieli, którzy przyjeżdżali ze swoimi uczniami i brali udział w konkursach. Organizatorzy zapewniają im wiele atrakcji. Mogą oglądać różne wystawy przygotowane przez niektóre przedszkola i szkoły. Na koniec są rozdawane nagrody za udział w konkursach. Każdy nauczyciel otrzymuje indywidualną nagrodę, upominki dla dzieci w skład, których wchodzą: puzzle "Jej wysokość Zosia", "Wesoły dzień Zosi", oraz gry planszowe w tym "5 sekund Junior". Po dostaniu tych prezentów maluchom szybko mija czas w przedszkolu, bo chętnie się nimi bawią.

wtorek, 7 lipca 2015

Park rozrywki

W piątkowe popołudnie Bartek obchodził swoje dziesiąte urodziny. Z tej okazji zaprosił swoich najlepszych kolegów do domu na poczęstunek przygotowany przez rodziców. Wszystkim bardzo smakował tort owocowy, a chłopiec cieszył się z prezentów, które mu dali. W śród nich znalazł zegarek zabawkowy Vtich - Kidizoom Smart Watch, grę planszową 5 sekund junior oraz puzzle przyjaciele z krainy lodu. Rodzice przygotowali dla niego jeszcze jedną niespodziankę, którą był wyjazd dla całej rodziny do Mega-Parku położonego w Grudziądzu-Rudniku w malowniczej okolicy w pobliżu wielkiego Jeziora Rudnickiego. W sobotni poranek wszyscy wybrali się w podróż.
Dzieci tą wycieczką były bardzo zafascynowane, ponieważ mogły widzieć Zoo, Dziki Zachód czyli miasteczko Westernowe Kansas oraz Nexico City. Kolejnymi atrakcjami były Kraina Baśni, Bajek i Legend, Safari, dinozaury czyli specjalną jurajską ścieżkę edukacyjną. Maluchy nie mogły oderwać wzroku od ruchomych dinozaurów miały wrażenie, że są one żywe, bo się poruszały, oddychały i wydawały dźwięki. Mieli również okazję obejrzeć występy artystyczne w parkowym amfiteatrze. Mogły tam też przenieść się w magiczny świaT Asteriksa i Obeliksa oraz zobaczyć krainę mega owadów, krainę stworzeń morskich. Kolejną niespodzianką była Bajka o "Kocie w butach", "Pinokio" oraz interaktywna baśń "O drzewie, które umiało dawać". W trakcie całodniowego pobytu mieli możliwość zjedzenia różnych posiłków z restauracji znajdujących się na terenie parku.
Wszystkim ten dzień bardzo się podobał i nawet dorośli świetnie się bawili. W drodze powrotnej cała rodzina rozmawiała o dostępnych tam atrakcjach i stwierdzili, że muszą tam jeszcze wrócić.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Nowa gra

Filip mając już obszerną kolekcję gier planszowych dołączył do niej kolejną o nazwie "5 sekund". Chcąc sprawdzić na czym ona polega zaprosił do siebie kilku znajomych aby poznać jej zasady. Jedna z obecnych tam osób wiedziała, że 5 sekund jest grą szybką i dynamiczną w której gra się na czas.
Gracz w każdej swojej kolejce musi wymienić jakieś 3 rzeczy zgodnie z treścią zadania na karcie, rozpiętość tematyki zadań jest bardzo szeroka. Wszystkich zadań jest w grze 744 rozmieszczonych po obu stronach kart, których jest 372. Każda karta ma stronę czerwoną i żółtą, zadania z czerwonej strony są łatwiejsze i nadają się do gry z dziećmi. Gracz nigdy do końca nie wie co go czeka, bo cały urok zabawy polega na zaskoczeniu i niepewności gracza, który chce szybko odpowiedzieć na zadane pytanie. Na każde zadanie mamy 5 sekund, które odmierza specjalny czasomierz mający kształt przeźroczystej rury, w której umieszczono plastikową spiralę po której z kolei staczają się metalowe kuleczki. Czasomierz uruchamia gracz siedzący po prawej stronie aktywnego gracza i robi to od razu po wylosowaniu dla niego karty i przeczytaniu mu zadania. Jeśli gracz zmieścił się w czasie i udzielił prawidłowej odpowiedzi przesuwa swój pionek o jedno pole do przodu na planszy. Jeżeli odpowiedź była nieprawidłowa to pytanie przechodzi na gracza siedzącego po jego lewej stronie. Jeśli on też nie odpowie to zadanie przechodzi na kolejną osobę. Jeżeli z uczestników nikt nie udzieli odpowiedzi to osoba rozpoczynająca rundę dostaje punkt i przesuwa swój pionek. W grze są dwie karty dodatkowe, które każdy otrzymuje na początku rozgrywki. Karta zamiana umożliwia graczowi wymianę usłyszanego pytania na nowe. Karta następny przenosi obowiązek odpowiedzi na gracza po lewej stronie grającego. Na planszy są również dwa dodatkowe pola czyli strefa zagrożenia.
Wszyscy bawili się świetnie, ponieważ dzięki tej grze panowała wesoła atmosfera. Jest ona również dobra dla osób, które są nieśmiałe i mają problem z mówieniem o sobie i udzielaniem odpowiedzi na zadane pytania. Dzięki niej takie osoby stają się kreatywniejsze i potrafią zwalczyć swoje obawy. Gra "5 sekund" jest dostępna również w wersji junior. Polecam wszystkim kupno tej gry aby przekonać się, że można fajnie i miło spędzić czas rozgrywając jej kolejne partie.