W małej miejscowości niedaleko od Bydgoszczy mieszkała rodzina
Olszewskich. Prowadzili mały sklep spożywczy z którego mieli
całkiem dobre dochody i dzięki nim było ich stać na wygodne życie.
Małżeństwo miało trójkę dzieci, którym kupowali zabawki z górnej
pułki. Mając chwilę czasu dla siebie wszyscy lubili grać w gry
planszowe i układać puzzle. Osiedle na którym mieszkali zaczęło się
coraz bardziej rozbudowywać pojawiło się więcej klientów, którzy
powiększali im zyski. Kobieta przyzwyczaiła się do wygód i nawet
zatrudniła panią, która pomagała jej w prowadzeniu domu.
Któregoś dnia doszli do wniosku, że mają już dość osiedla na,
którym mieszka zbyt dużo ludzi i muszą zastanowić się nad jakimiś
zmianami. Wymyślili sobie, że może dobrym pomysłem będzie
prowadzenie gospodarstwa. Szukanie takiego miejsca zajęło im sporo
czasu, ponieważ chcieli mieć dużo ziemi na której mogli by się
wzbogacić. W końcu trafili na ofertę, która ich zainteresowała i
dali ogłoszenie, że chcą sprzedać dobrze prosperujący sklep wraz z
mieszkaniem. Chętnego kupca udało im się znaleźć całkiem szybko i
zgodził się na ich warunki cenowe. Jednak te pieniądze nie
wystarczyły na pokrycie kosztów nabycia gospodarstwa i musieli
zaciągnąć w banku dość wysoki kredyt. Po załatwieniu wszystkich
formalności nadszedł czas na przeprowadzkę. Na początku nie
brakowało im środków do życia, ale z miesiąca na miesiąc zaczęli
żałować, że popełnili taki błąd. Plan Olszewskich wzbogacenia się
na ziemi nie przynosił pożądanych efektów, ponieważ nie było
chętnych na kupno działek w tamtej okolicy. Na czas nie spłacali
rat kredytu co wiązało się z narastającymi długami.
Doszło do tego, że odwiedził ich komornik i powiedział, że jeśli
nie będą spłacać zadłużenia chociaż minimalnymi kwotami to
gospodarstwo zostanie zlicytowane i sprzedane za bezcen.
Przestraszyli się tej wizyty i zdecydowali, że obydwoje muszą
znaleźć pracę, która pozwoli im spłacić długi, a dzieciom zapewnić
normalne życie.