piątek, 27 marca 2015

Forsa to nie wszystko !



W małym domu mieszkała niezbyt zamożna rodzina Kowalskich. Igor był dobrym, spokojnym dzieckiem, wzorowym uczniem nie sprawiającym żadnych problemów. Wśród swoich rówieśników też miał dobrą opinię wiedzieli, że zawsze mogą na niego liczyć nie tylko w nauce, ale również w zwykłych codziennych sytuacjach. W wolnym czasie lubili grać w różne gry towarzyskie podczas których świetnie się bawili. Niektórzy z nich układali puzzle przedstawiające ciekawe widoki.
Igor po zakończeniu gimnazjum mając bardzo dobre wyniki w nauce został przyjęty do jednego z lepszych liceów w mieście. Chodząc tam po jakimś czasie zaczął zauważać, że środowisko w którym przebywał do tej pory, a to w którym jest teraz bardzo się od siebie różnią. Najbardziej trapiło go to, że jest dużo osób, które na wszystko stać, ponieważ mają bogatych rodziców, a on musi się liczyć z każdym wydawanym groszem. Czasem koledzy proponowali mu wspólne wyjście do kina lub na pizzę, ale on nie chcąc pokazać, że nie jest go stać na pewne rzeczy zawsze odmawiał wymyślając obojętnie jaki pretekst byle tylko z nimi nie pójść. Często brak pieniędzy dołował go coraz bardziej i doszedł do wniosku, że musi w jakiś sposób zacząć zarabiać. Oferty pracy, które przeglądał nie odpowiadały mu, ponieważ kolidowały by z nauką, która była dla niego ważna. Jeden z klasowych kolegów, który się dowiedział, że Igor szuka pracy i ma kłopot z jej znalezieniem, a wie, że chłopakowi zależy na pieniądzach dał mu namiar na osobę, która byłaby w stanie mu pomóc.
Gdy poinformowano go co miałby robić początkowo się wahał, ale jednocześnie kusiły go duże zyski i postanowił zaryzykować. Niestety chłopak wdał się w nielegalne interesy, które polegały na handlem narkotykami. Jego rodzice zastanawiali się skąd nagle ma taki przypływ gotówki. Gdy próbowali poruszyć z nim ten temat to mówił, że nie mają się o nic martwić, jednak takie odpowiedzi niepokoiły ich jeszcze bardziej. Igor mając dużo pieniędzy nie zwracał uwagi na wydawane sumy i zaczął bez ograniczeń korzystać z życia.
Jego szczęśliwy traw nie trwał zbyt długo, ponieważ przez swoją nieostrożność któregoś dnia wpadł w ręce policji mając przy sobie dużą ilość narkotyków. Jak w domu pojawili się funkcjonariusze i powiadomili rodzinę czym zajmował się ich syn to doznali wielkiego szoku, bo nie tak chcieli wychować swoje dziecko. Po paru dniach mogli odwiedzić go w areszcie i powiedzieli, że jeśli w jakikolwiek sposób będą mogli mu pomóc to może na nich liczyć. Siedząc we więzieniu bardzo żałował swojego postępowania, ale na rozmyślania było już za późno. Jednak wymiar sprawiedliwości nie okazał się zbyt łagodny i musiał odbyć karę pozbawienia wolności.

środa, 25 marca 2015

Gra w warcaby



Dwóch kolegów Mateusz i Patryk byli sąsiadami w tym samym wieku. Po zajęciach lekcyjnych lubili spędzać ze sobą popołudniowy czas. Jeśli pogoda dopisywała to chętnie przebywali na świeżym powietrzu bawiąc się różnymi zabawkami i jeżdżąc na rowerach. Natomiast jak było chłodniej lub padał deszcz to spotykali się u któregoś w domu. tedy też się nie nudzili, ponieważ układali puzzle i grali w gry planszowe.
Jedną z ich ulubionych była gra w warcaby, która polega na tym, że każdy z graczy dysponuje 12 pionkami białymi lub czarnymi. Rozpoczynającego grę grającego białymi pionkami wyznacza się przez losowanie. Trzeba kłaść tak planszę żeby grający mieli w prawym dolnym rogu jasne pole. Każdy gracz ustawia swoje pionki na ciemnych polach szachownicy w trzech leżących najbliżej niego rzędach. 2 środkowe rzędy pozostają puste grę rozgrywa się na ciemnych polach szachownicy. Pionki nie mają prawa wejść na jasne pola w kolejnych ruchach gracze na zmianę przesuwają po jasnym ze swoich pionków. Celem gry jest zbicie przeciwnikowi wszystkich pionków lub zablokowanie go czyli uniemożliwienie mu wykonania jakiegokolwiek ruchu. Pionki przesuwa się na ukos o jedno pole do przodu. Każdy z graczy stara się jak najwięcej swoich pionków przeprowadzić do przeciwległego końca szachownicy zbijając po drodze możliwie największą liczbę obcych pionków. Wygrywa ten z graczy, który zbije lub zablokuje wszystkie pionki przeciwnika.
Mateusz i Patryk tak bardzo lubili warcaby, że rozgrywali po parę partii przy których czas im szybko mijał. Jeden z chłopców był dobrym uczniem z matematyki i ich wolny czas nie polegał tylko na wspólnych grach i zabawach, ale również potrafili się razem uczyć.


wtorek, 24 marca 2015

Spełnione marzenie



Piotr i Iwona poznali się na studiach i po jakimś czasie zostali parą. Po zakończonej nauce on wybrał specjalizację jako kardiolog, a ona chciała być internistą. Każdemu z nich udało się zdobyć zawód i postanowili się pobrać. Obydwoje zaczęli szukać pracy i dała im szansę jedna z prywatnych klinik. Jak już wiedzieli, że będą zatrudnieni na dłuższy okres czasu to doszli do wniosku, że do pełni szczęścia brakuje im dziecka. Ich starania oto trwające ponad rok nie przyniosły żadnych efektów, więc postanowili zrobić badania żeby się dowiedzieć jaka jest tego przyczyna. Niestety okazało się, że to Iwona nie może mieć dzieci. Kobieta po otrzymaniu tej diagnozy była załamana i obawiała się, że mąż ją zostawi, a było wręcz przeciwnie, bo powiedział, że to nie jest koniec świata i był dla niej oparciem w tak trudnych chwilach.
Upłynęło sporo czasu zanim ona się z tym uporała. Piotr zauważając, że mogą już o tym swobodnie rozmawiać zasugerował, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji byłaby adopcja. Gdy usłyszała te słowa to się ucieszyła, bo sama też o tym myślała, ale nie poruszała tego tematu, bo nie wiedziała jak on by na to zareagował.
Któregoś dnia pojechali do ośrodka adopcyjnego, aby się dowiedzieć z jakimi formalnościami przyjdzie im się zmierzyć. Było ich naprawdę dużo, ale oni się tym nie zniechęcali mając w sobie dużo siły postanowili walczyć. Po odbyciu wielu rozmów z psychologami, którzy wystawili im pozytywne opinie i zgodę na adopcję małżeństwo oczekiwało na przyznanie im dziecka. Tą radością podzielili się z najbliższymi członkami rodziny. Po jakimś czasie do ich domu przybyła pani z ośrodka informując ich, że została przyznana im opieka nad chłopcem, który ma skończony dopiero roczek. Byli bardzo szczęśliwi, że wszystko się tak szybko potoczyło i nie mogli doczekać się pierwszego spotkania. Myśleli co kupić mu w prezencie i doszli do wniosku, że dla tak małego dziecka najlepsze będą zabawki. Gdy już przybyli na miejsce to mały Filip był w swoim pokoju i z opiekunką czekał na przybycie gości. Dla Piotra i Iwony była to wzruszająca chwila. Dziecko zaczęło się do nich uśmiechać i wyciągało ku nim rączki to wtedy kobieta do niego podeszła i wzięła go w swoje ramiona. Od tej pory systematycznie go odwiedzali, a w domu zaczęły się przygotowania pokoju dla ich synka.
Jak już było wszystko dopięte na ostatni guzik to rodzice szczęśliwi i w dobrych nastrojach pojechali po malca. Filip do ich życia wniósł wiele radości. Mając kilka lat lubił z mamą i tatą grać w gry planszowe i układać puzzle dla dzieci.
Małżeństwo nigdy nie żałowało swojej decyzji o adopcji i kochali go jak byłby ich biologicznym dzieckiem. Jednak stwierdzili, że nie będą przed nim niczego ukrywać i jak dorośnie to powiedzą mu całą prawdę.

piątek, 20 marca 2015

Przewrotny Los

W Toruniu mieszkała 3-osobowa rodzina Nowaków. Monika była nauczycielką, a Andrzej pracował jako kierowca i mieli syna Alana. Brat kobiety mieszkał na wsi niedaleko od miasta, więc oni często spędzali tam weekendy. Najbardziej z wyjazdów cieszył się chłopiec, ponieważ mógł się tam zajmować zwierzętami i przebywać z kuzynostwem. Dzieci wieczorami lubiły grać w gry planszowe, a rodzice w gry towarzyskie.
Gdy w niedzielne popołudnie wracali do domu to spotkało ich nieszczęście i mieli wypadek w którym najbardziej ucierpiało dziecko. Alan przez kilka dni był w krytycznym stanie lekarze walczyli o jego życie, ale nie udało im się go uratować. Rodzice po otrzymaniu tej wiadomości byli w wielkim szoku i nie potrafili pogodzić się z tą tragedią. Kobieta była tak załamana, że zrezygnowała z pracy i potrzebowała pomocy specjalistów. Dla Andrzeja strata syna nie była też łatwym przeżyciem, więc chcąc zmniejszyć swój ból coraz częściej zatapiał go w alkoholu. Terapia Moniki trwała kilka miesięcy i pomału zaczęła przynosić efekty. Ona widząc rozpacz męża miała już w sobie tyle siły i zdecydowała, że musi mu pomóc. Obawiając się, że popadnie w alkoholizm zaczęła z nim rozmawiać i tłumaczyć, że ucieczka w picie nie jest żadnym rozwiązaniem. Pomimo jej wysiłków początki okazały się trudne, bo on nie chciał słuchać jej argumentów. Jednak po jakimś czasie doszedł do wniosku, że Monika ma sporo racji i odstawił alkohol, który i tak nie przynosił mu żadnego ukojenia.
Pewnego dnia kobietę odwiedziła przyjaciółka i podsunęła jej pomysł jak mogłaby wypełnić swój wolny czas. Propozycja koleżanki była taka żeby została wolontariuszką. Ona po tej wizycie długo się nad tym zastanawiała i postanowiła, że warto spróbować. Po powrocie Andrzeja z pracy żona poinformowała go o swoich planach. Jednak on nie był z tego zadowolony, gdyż obawiał się, że wrócą do niej trudne chwile i wspomnienia. Monika nie zwracając uwagi na protesty męża wybrała się do szpitala na oddział dziecięcy żeby sprawdzić czy da sobie radę. Dzieci od razu bardzo ją polubiły. Na każde spotkanie wymyślała różne gry i zabawy co maluchom sprawiało dużą radość. Andrzej widząc, że opieka nad dziećmi sprawia jej przyjemność i daje dużą satysfakcję postanowił ją wspierać.
Bywały takie dni, że wspólnie się tam wybierali i spędzali z dziećmi czas.

środa, 18 marca 2015

Przyjaciółki

Marta i Asia znały się już od dziecięcych lat, ponieważ mieszkały na tym samym osiedlu. Ich mamy często spotykały się na placu zabaw, a dziewczynki dzięki temu miały czas na wspólną zabawę. Z racji tego, że były one w tym samym wieku to rodzice zapisali je do tej samej szkoły z czego bardzo się ucieszyły.
Gdy w szkole jedna z nich borykała się z jakimiś problemami, to druga była dla niej wsparciem. Mając takie same zainteresowania chętnie uczestniczyły w różnych zajęciach poza lekcyjnych. W taki sposób zaczęła między nimi rodzić się przyjaźń. Dziewczyny często się sobie zwierzały mając do siebie bezgraniczne zaufanie, które nigdy przez żadną z nich nie zostało utracone. Po zdanej maturze Marta i Asia ku zaskoczeniu wszystkich wybrały różne kierunki studiów. W ten sposób udowodniły sobie i innym, że nie muszą wszystkiego robić razem, a przyjaźń nadal jest taka sama.
Po zakończonych studiach Asi po paru miesiącach udało się zdobyć dobrą pracę. Marta cieszyła się z sukcesu przyjaciółki, ale sama nie miała tyle szczęścia. Po długich i bezskutecznych poszukiwaniach w końcu trafiła na ciekawą ofertę, ale niestety wiązało się to z opuszczeniem kraju. Długo się nad tym zastanawiała, ale widząc, że w Polsce nie ma dla niej przyszłości postanowiła wyjechać. Gdy poinformowała o tym Asię to ta nie była z tego zadowolona, ponieważ obawiała się o ich przyjaźń, ale wiedziała, że musi wspierać Martę w tych trudnych dla niej chwilach.
Dzień przed wyjazdem kobiety spędzały razem i doszły do wniosku, że będzie on dla nich sprawdzeniem tej przyjaźni. Dzięki internetowi miały kontakt mailowy, często rozmawiały przez skype, więc ta rozłąka nie była aż taka ciężka do zniesienia.
Po jakimś czasie każda z nich założyła rodzinę i wymieniały się doświadczeniami o opiece nad dziećmi i nie tylko. Niestety dzieląca je odległość nie umożliwiała im zbyt częstych spotkań, ale czasem się odwiedzały. Podczas tych wizyt panowała wesoła atmosfera. Dzieci w swoim pokoju układały puzzle i bawiły się zabawkami. Rodzice wraz ze swoimi znajomymi zorganizowali małą imprezę.
Marta i Asia spotykając się po raz kolejny stwierdziły, że prawdziwa przyjaźń przetrwa nawet najtrudniejsze chwile i pomimo różnych przeciwności jest możliwa jeśli danym osobom na niej zależy.

Życiowe dylematy



Mężczyzna o imieniu Dawid pracował w dużej korporacyjnej firmie. Od 10 lat był w małżeństwie z Justyną i mieli dwoje dzieci. Syn miał 9 lat, a córka 4. W tym czasie żyło im się całkiem dobrze, ponieważ nie mieli żadnych większych kłopotów. Kobieta zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci, nie musiała pracować zawodowo, gdyż pensja męża wystarczała na pokrycie wszystkich wydatków.
Dawid coraz więcej czasu zaczął spędzać poza domem co wzbudzało w niej niepokój. Pytając go dlaczego tak jest on zbywał ją tłumacząc się zbyt dużym nadmiarem pracy. Justyna nie do końca mu w to wierzyła i dochodziło między nimi do kłótni. Gdy ich córka poszła już do szkoły, to kobieta zdecydowała któregoś dnia, że najwyższy czas poszukać sobie jakiejś pracy. Nie chciała być od niego zależna finansowo i to zmotywowało ją do działania. Na wsparcie męża nie miała co liczyć, a wręcz przeciwnie dołował ją mówiąc, że bez doświadczenia i w tym wieku nie zdobędzie żadnego zatrudnienia. Justyna po kilku nieudanych rozmowach kwalifikacyjnych nie poddawała się i szukała innych firm. Opłacało jej się być wytrwałą i w końcu zdobyła posadę.
Niestety w ich małżeństwie bywało coraz gorzej, Dawid nie potrzebował jej bliskości co dawało żonie do myślenia i chciała za wszelką cenę dowiedzieć się prawdy. Wiedząc o której on kończy pracę zdecydowała, że pójdzie i zrobi mu niespodziankę, którą miał być wspólny powrót do domu. Gdy otworzyła drzwi prowadzące do gabinetu męża to doznała szoku widząc go w objęciach innej kobiety i bez zastanowienia stamtąd wybiegła.
Ona wróciła do domu i ze wściekłością pakowała rzeczy męża. Dzieci nie wiedząc co się stało z przerażeniem obserwowały zachowanie matki. Jak on wrócił i próbował wszystko wyjaśniać, ale ona go nie słuchała i kazała mu się wynosić. Justyna zdecydowała, że ich małżeństwo nie ma sensu i złożyła pozew o rozwód.
Oboje nie chcieli żeby to miało wpływ na jego relacje z dziećmi, więc nie utrudniała mu z nimi kontaktów. Spędzał z nimi dużo czasu grając w gry planszowe dla dzieci i układając puzzle. Zabierał je na zakupy i obdarowywał zabawkami, które im się podobały.
Justyna postanowiła skupić się na pracy i dzieciach, póki co nie miała zamiaru angażować się w żaden związek.

poniedziałek, 16 marca 2015

Magiczny czas



Niedługo miały nadejść święta Bożego Narodzenia. Zwiastunem tego był padający śnieg. W witrynach sklepowych pojawiało się coraz więcej ozdób świątecznych. Ludziom również udzielała się ta atmosfera i z dużym entuzjazmem wyczekiwali tych dni.
Krystyna i Roman któregoś dnia wybrali się na zakupy w poszukiwaniu prezentów oraz składników potrzebnych do przygotowania potraw świątecznych. Dzień przed Wigilią kobieta spędzała w kuchni piekąc ciasta i robiąc jedzenie, którym podczas kolacji będzie zajadać się cała rodzina. W tym czasie Roman przystroił dom i ubrał choinkę. Wszystko było już gotowe i z niecierpliwością czekali na przyjazd swoich najbliższych. Byli bardzo szczęśliwi, gdy wreszcie w ich domu zjawiły się dzieci wraz z wnukami. Każdy miał dużo do opowiedzenia, więc czas do wieczerzy upłynął im bardzo szybko.
Gdy wszyscy zasiedli do stołu i zajadali się potrawami to usłyszeli, że ktoś puka do drzwi. Kilka osób początkowo myślało, że przybył do nich jakiś zbłąkany wędrowiec, a było dla nich miłym zaskoczeniem, bo w drzwiach pojawił się gwiazdor. Zarówno dorośli jak i dzieci otrzymali od niego drobne upominki. Maluchy od razu zabrały się do rozpakowywania prezentów. Wśród podarunków znalazły się słodycze, zabawki, puzzle i gry planszowe dla dzieci.
Dni świąteczne najchętniej spędzali na dworze  korzystając ze sprzyjającej ku temu pogody. Leżało sporo śniegu, więc lepili bałwana, rzucali się śnieżkami i jeździli na sankach. Po takim wyczerpującym dniu dzieci szybko zasypiały, a dorośli mieli czas dla siebie. Święta upłynęły im bardzo szybko i niestety nadszedł czas pożegnania. Krystyna i Roman trochę przygnębieni wyjazdem dzieci sprzątali w mieszkaniu z nadzieją, że na kolejne spotkanie nie będą musieli zbyt długo czekać.

czwartek, 12 marca 2015

Urodzinowy bal



Niebawem, bo już za dwa tygodnie dziewczynka o imieniu Kasia miała obchodzić swoje piąte urodziny. Jej rodzice Dorota i Paweł zastanawiali się, jaką by zrobić swojemu dziecku z tej okazji niespodziankę. Dyskutowali o tym długo w ich głowach kłębiły się różne pomysły. Chcieli zabrać dziewczynkę do zoo, kina lub wesołego miasteczka, ale jednak doszli do wniosku, że najlepszym prezentem będzie zorganizowanie balu, w którym wezmą udział koledzy i koleżanki z przedszkola. Po podjęciu tej decyzji rodzice zaczęli myśleć, w jaki sposób mogliby podczas przyjęcia urozmaicić maluchom czas. Postanowili swój pomysł utrzymać przed córką w tajemnicy, żeby było to dla niej wielkim i miłym zaskoczeniem.
Dorota po przyprowadzeniu Kasi do przedszkola porozmawiała z rodzicami jej najlepszych kolegów i koleżanek zapraszając ich na urodziny. Bal miał się odbyć w piątkowe popołudnie. Przygotowania zaczęły nabierać szybkiego tempa, gdyż zostało mało czasu.
Rodzice wybrali się do cukierni, w której zamówili ogromny tort owocowy na, którym miała być umieszczona ulubiona bajkowa postać dziewczynki.
W dzień przyjęcia Dorota i Paweł przystroili salon mnóstwem kolorowych balonów i serpentyną. Po zakończonych zajęciach dla Kasi było dużym zaskoczeniem, że jej rówieśnicy wraz z rodzicami idą w kierunku ich mieszkania. Jak przybyli na miejsce to każdy zaczął składać jej życzenia i obdarowywać ją drobnymi upominkami. Gdy już wszyscy zasiedli do stołu to mama małej jubilatki wniosła tort, który zrobił wielkie wrażenie na małych gościach. Po zjedzeniu pysznego ciasta dzieci ruszyły do zabawy. Rodzice dla umilenia im czasu wymyślili różne gry i konkursy. Wszyscy się świetnie bawili i nawet nikt nie przypuszczał, że czas tak szybko im upływał. Kasia przypomniawszy sobie o prezentach chciała sprawdzić co się w nich kryje. Zaczęła je rozpakowywać i okazało się, że dostała różne zabawki, puzzle dla dzieci i kilka gier planszowych. Jej mali przyjaciele zaczęli się powoli żegnać i ze swoimi rodzicami wracali do domów.
Dziewczynka podziękowała mamie i tacie za to, że przygotowali dla niej tak miłą niespodziankę. Dorota i Paweł sprzątając po balu rozmawiali o tym, że był to najlepszy prezent jaki mogli zrobić swojej córeczce. Cieszyli się z tego, że wszystko poszło tak jak to zaplanowali. Kasia była tym wydarzeniem bardzo podekscytowana i nie mogła zasnąć. Mama przyszła do jej pokoju trochę porozmawiały później wzięła książkę z bajkami i zaczęła czytać. Dziewczynka robiła się coraz bardziej senna aż zapadła w głęboki i spokojny sen.