wtorek, 24 marca 2015

Spełnione marzenie



Piotr i Iwona poznali się na studiach i po jakimś czasie zostali parą. Po zakończonej nauce on wybrał specjalizację jako kardiolog, a ona chciała być internistą. Każdemu z nich udało się zdobyć zawód i postanowili się pobrać. Obydwoje zaczęli szukać pracy i dała im szansę jedna z prywatnych klinik. Jak już wiedzieli, że będą zatrudnieni na dłuższy okres czasu to doszli do wniosku, że do pełni szczęścia brakuje im dziecka. Ich starania oto trwające ponad rok nie przyniosły żadnych efektów, więc postanowili zrobić badania żeby się dowiedzieć jaka jest tego przyczyna. Niestety okazało się, że to Iwona nie może mieć dzieci. Kobieta po otrzymaniu tej diagnozy była załamana i obawiała się, że mąż ją zostawi, a było wręcz przeciwnie, bo powiedział, że to nie jest koniec świata i był dla niej oparciem w tak trudnych chwilach.
Upłynęło sporo czasu zanim ona się z tym uporała. Piotr zauważając, że mogą już o tym swobodnie rozmawiać zasugerował, że najlepszym wyjściem w tej sytuacji byłaby adopcja. Gdy usłyszała te słowa to się ucieszyła, bo sama też o tym myślała, ale nie poruszała tego tematu, bo nie wiedziała jak on by na to zareagował.
Któregoś dnia pojechali do ośrodka adopcyjnego, aby się dowiedzieć z jakimi formalnościami przyjdzie im się zmierzyć. Było ich naprawdę dużo, ale oni się tym nie zniechęcali mając w sobie dużo siły postanowili walczyć. Po odbyciu wielu rozmów z psychologami, którzy wystawili im pozytywne opinie i zgodę na adopcję małżeństwo oczekiwało na przyznanie im dziecka. Tą radością podzielili się z najbliższymi członkami rodziny. Po jakimś czasie do ich domu przybyła pani z ośrodka informując ich, że została przyznana im opieka nad chłopcem, który ma skończony dopiero roczek. Byli bardzo szczęśliwi, że wszystko się tak szybko potoczyło i nie mogli doczekać się pierwszego spotkania. Myśleli co kupić mu w prezencie i doszli do wniosku, że dla tak małego dziecka najlepsze będą zabawki. Gdy już przybyli na miejsce to mały Filip był w swoim pokoju i z opiekunką czekał na przybycie gości. Dla Piotra i Iwony była to wzruszająca chwila. Dziecko zaczęło się do nich uśmiechać i wyciągało ku nim rączki to wtedy kobieta do niego podeszła i wzięła go w swoje ramiona. Od tej pory systematycznie go odwiedzali, a w domu zaczęły się przygotowania pokoju dla ich synka.
Jak już było wszystko dopięte na ostatni guzik to rodzice szczęśliwi i w dobrych nastrojach pojechali po malca. Filip do ich życia wniósł wiele radości. Mając kilka lat lubił z mamą i tatą grać w gry planszowe i układać puzzle dla dzieci.
Małżeństwo nigdy nie żałowało swojej decyzji o adopcji i kochali go jak byłby ich biologicznym dzieckiem. Jednak stwierdzili, że nie będą przed nim niczego ukrywać i jak dorośnie to powiedzą mu całą prawdę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz