poniedziałek, 31 października 2016

Praca w straży

Marcin pracował jako strażak jego sierżantem była Emilia. Mąż kobiety również był strażakiem, ale zginął podczas jednej z akcji. Po tym wydarzeniu Marcin wspierał ją i zawsze mogła na niego liczyć. Często spotykali się po pracy co w późniejszym czasie zaowocowało wielką przyjaźnią.
Pewnego dnia po zakończonej służbie Emilia poprosiła go o chwilę rozmowy. Niczego nie owijała w bawełnę tylko powiedziała wprost, że chciałaby aby on był ojcem jej dziecka. Mówiła też, że jeśli by nie chciał to nie musiałby ponosić żadnych konsekwencji. Ta propozycja go zaskoczyła i początkowo odmówił. Jednak po przemyśleniu uznał, że się zgodzi, bo może w ten sposób się do siebie zbliżą. Jej cel został osiągnięty, ale nie miała zamiaru z Marcinem tworzyć związku. Zdecydowała, że na razie nikogo o swoim stanie nie poinformuje i nadal będzie pracowała. Niestety ta decyzja nie została dobrze przemyślana, bo któregoś dnia dostali wezwanie do pożaru i ona uległa tam wypadkowi. Została zabrana do szpitala, ale lekarze nie chcieli udzielić Marcinowi żadnych informacji. Pozwolono mu na krótkie odwiedziny podczas których dowiedział się, że poroniła. Bardzo się tym przejął i wiedząc jak zależy jej na dziecku zaproponował kolejną próbę. Jednak ona już nie chciała, a on żałował, bo już powoli oswajał się z myślą, że zostanie ojcem i będzie mógł z synem, lub córką grać w "Kapsle- hokej".
Gdy Emilia wyszła ze szpitala to mężczyzna wyjawił jej swoje uczucia i poprosił ją o rękę. Kobieta wyznała, że po śmierci męża też czuła, że stają się sobie bliscy, ale broniła się przed tym uczuciem, ponieważ byłoby to za szybko po stracie kogoś kogo kochała. Jednak teraz nie potrafiła odrzucić tych oświadczyn i postanowili, powoli dążyć do założenia rodziny.

wtorek, 25 października 2016

Wolontariuszka

Trzydziestodwuletnia Iga pracowała w biurze doradców prawnych. Od jakiegoś czasu zaangażowała się w wolontariat i po pracy chodziła do noclegowni dla bezdomnych. Któregoś popołudnia zauważyła nowego mężczyznę, który przyszedł tam po raz pierwszy. Od razu pomyślała, że już skądś go zna, a gdy podał jej swój dowód to była pewna, że miała kiedyś z nim do czynienia. Kobieta zastanawiała się gdzie mogła go spotkać aż przypomniała sobie, że to ona doprowadziła do bankructwa jego firmy, ponieważ kiedyś pracowała w urzędzie miasta i miała takie możliwości. Zrobiła to na prośbę byłego partnera, bo zależało jemu na tym lokalu, który on zajmował.
Iga widząc, że Radek wygląda na porządnego człowieka ruszyły ją wyrzuty sumienia i zastanawiała się w jaki sposób mogłaby jemu pomóc. Następnego dnia poszła do swojego szefa i zaproponowała żeby jako pierwsi stworzyli projekt, który miałby na celu wspierać osoby bezdomne. Przełożony po wysłuchaniu jej argumentów zgodził się na utworzenie miejsca pracy dla takiej osoby. Ona natychmiast powiadomiła o tym Radka, że załatwiła mu zatrudnienie. Radek zaczął pracę jako portier i był jej wdzięczny za pomoc. Ona nie mogła patrzeć jak śpi on w noclegowni i zaproponowała aby się do niej wprowadził. Był zaskoczony, że po tak krótkiej znajomości zaoferowała wspólne zamieszkanie, ale się zgodził. Ich znajomość bardzo szybko przerodziła się w związek. Iga mając spore dochody kupowała Radkowi drogie prezenty. Mężczyzna podczas obiadu powiedział, że spotkał dawnego kolegę, który zaproponował mu spółkę. Miał to być sklep sportowy, ale do jego otworzenia potrzebują sporo pieniędzy. Kobieta zapytała o jaką sumę chodzi. Bez wahania powiedziała, że pożyczy mu te pieniądze, a jak będzie zarabiał to jej odda. Pojechali do banku i wypłaciła potrzebną kwotę. Kolejnego dnia dowiedziała się, że nie był na nocnej zmianie i od rana nikt nie ma z nim kontaktu. Gdy po pracy zaniepokojona wróciła do mieszkania to zobaczyła, że jest w nim Radek i się pakuje. Zapytała co to wszystko ma znaczyć na co on rzekł, że wykorzystał jej naiwność i w ten sposób odzyskał pieniądze, które kiedyś przez nią stracił. Powiedział, że wraca do żony i córki, której teraz będzie mógł kupić grę "Mały odkrywca idzie do szkoły- Ekologia".
Iga nie mogła pogodzić się z jego wyrachowaniem, ale nadal zajmowała się wolontariatem nie łącząc go z życiem prywatnym.

piątek, 21 października 2016

Intrygantka

Po kilku miesiącach samotności Damian dał namówić się swojemu koledze Patrykowi na randkę w ciemno z dwiema dziewczynami, które poznał w sieci. Ten pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę, ponieważ Marta od razu spodobała się Damianowi. Zaczęli się ze sobą spotykać i coraz lepiej poznawać.
Pewnego dnia do Damiana niespodziewanie przyszła była dziewczyna mówiąc, że muszą porozmawiać. On nie miał na to najmniejszej ochoty, ale ona nie odpuściła i powiedziała, że zostanie ojcem. Ta wiadomość go zaskoczyła i nie wiedział jak ma się zachować. Bał się, że jak Marta się dowie to zakończy ich znajomość. Jednak nie mógł tego przed nią ukrywać i na spotkaniu powiedział jej o tym. Kobieta chciała zostać sama i powiedziała, że za jakiś czas do niego zadzwoni. On myślał, że to będzie koniec ich związku, ale gdy do niego się odezwała to wyznała, że jest w stanie zaakceptować taką sytuacje, bo zależy jej na nim. Niestety po jakimś czasie do Marty zaczęły przychodzić wiadomości w których była obrażana. Damian od razu zaczął podejrzewać oto swoją byłą. Oliwia wszystkiemu zaprzeczała. Jakby tego było mało to na drzwiach jej mieszkania pojawił się wulgarny napis. Jednak oni postanowili to zlekceważyć, bo myśleli, że komuś się to znudzi i da jej spokój. Któregoś razu Damian umówił się z Patrykiem opowiadając jemu o problemach Marty, ale on nie był tym zdziwiony. Opowiedział koledze o różnych intrygach, które ona sama wymyślała pogrążając niewinnych ludzi. Wzburzony chłopak wybrał się do niej mówiąc, że wie iż to ona sama wyczynia te wszystkie rzeczy. Marta przyznała się do wszystkiego mówiąc, że obawiała się, że on wróci do Oliwii i chcąc go przy sobie zatrzymać wpadała na takie pomysły, które miały udowodnić, że to jego była za tym stoi. Damian stwierdził, że jej zachowanie nie jest normalne i powiedział, że nie może być dłużej z taką kobietą.
Długo prosił Oliwię o przebaczenie. Dziewczyna nadal go kochała i postanowiła dać im szansę. Razem oczekiwali na narodziny synka, a Damian cieszył się, że za kilka lat będą mogli wspólnie grać w "Kapsle- hokej" i oglądać serial "Rodzina treflików".

środa, 19 października 2016

Dwa różne światy

W mieszkaniu Karoliny była potrzebna wymiana okien. Na montaż został przysłany mężczyzna o imieniu Wiktor. Podczas jego pracy zaczęli rozmawiać i każde z nich czuło się dobrze w swoim towarzystwie. Dla obojga było wielkim zaskoczeniem, że po krótkiej znajomości pod wpływem chwili dali ponieść się emocjom i doszło między nimi do zbliżenia. Karolina była zafascynowana monterem i o wszystkim opowiedziała siostrze. Jednak ta nie podzielała jej entuzjazmu mówiąc, że tak na dobrą sprawę to go nie zna. Kobieta nie przejęła się jej gadaniem tylko kontynuowała dalej tę znajomość.
Któregoś dnia siostra poprosiła Karolinę aby zajęła się jej córką. Wiktor nie miał nic przeciwko i chętnie włączał się w zabawy z małą, które razem wymyślali. Ciocia dziewczynki wyciągnęła z szafy grę "Mały odkrywca idzie do szkoły- Ekologia" i zaproponowała żeby wszyscy razem zagrali. Podczas wspólnej gry kobieta odebrała telefon od pracodawcy, który poprosił ją aby dokończyła projekt. Wiktor zaproponował pomoc przy dziecku. Dziewczynka poprosiła go żeby poczytał jej bajkę co go bardzo zdenerwowało i na nią nakrzyczał. Gdy para wybrała się na spacer to w parku spotkali kolegę Wiktora, który wyznał, że dziwi się dlaczego odrzucił awans i nie chciał pracować za biurkiem. Karolina była zdziwiona, że o niczym nie wiedziała. Próbowała z nim o tym porozmawiać, ale on twierdził, że lubi montować okna i nie ma zamiaru zmieniać stanowiska. Pokłócili się o to, bo ona powiedziała, że powinien się rozwijać i zdobywać nowe doświadczenia. Kolejnego dnia Wiktor idąc do Karoliny po drodze spotkał jej siostrę, która powiedziała mu, że nie powinien zawracać głowy Karolinie, ponieważ jest ją stać na kogoś z wyższym wykształceniem. Jednak on i tak postanowił ją odwiedzić i zapytał czy aż tak bardzo przeszkadza jej jego praca. Kobieta powiedziała, że zastanawia się czy jakby założyli rodzinę to byłby w stanie zarobić na nią. Wiktor stwierdził, że jeśli tak myśli to usunie się z jej życia i będzie mogła poszukać sobie kogoś kto będzie spełniał jej oczekiwania.
Po jakimś czasie oboje doszli do wniosku, że zostaną przyjaciółmi, bo każde z nich jest z innej bajki i nie da się tego złożyć w jedną całość.

wtorek, 18 października 2016

Sekret profesora

Po śmierci Stanisława życie Danuty zmieniło się z poukładanego na pełne obaw. Często wraz z synem jeździli na cmentarz i któregoś dnia spotkali tam młodą kobietę, która odwiedzała jego grób. Danka myślała, że jest to jedna z jego studentek, ponieważ był on wykładowcą. Ich syn wiedząc, że ojciec zostawił spory majątek chciał żeby matka zrobiła jak najszybciej podział. Danutę za życia męża nie interesowały te sprawy. Była zdziwiona gdy na telefon Stanisława zadzwonił administrator jednego z bloków mówiąc, że potrzebuje zgody właściciela na wymianę okien. Kobieta pojechała tam aby sprawdzić o jakie mieszkanie chodzi. Okazało się, że mieszka w nim ta sama dziewczyna, którą widziała przy grobie. Miała ona dziecko i na pytanie Danuty kto jest ojcem odpowiedziała, że jej nie żyjący mąż.
Rodzina ustaliła, że muszą przeprowadzić badania DNA, ponieważ Dorota domagała się części spadku. Badania potwierdziły wersję kobiety. Danusia była załamana, że jej mąż ją zdradzał. Postanowili, że dadzą jej mieszkanie w którym obecnie przebywa oraz 200000 zł. Dorota nie przystała na tą propozycje mówiąc, że chce pół miliona i mieszkanie. Danuta była tym wszystkim już zmęczona i po przemyśleniu całej sprawy zgodziła się na jej warunki.
Kobieta poprosiła synową żeby pojechała z nią do Doroty. Gdy dotarły pod drzwi to z mieszkania usłyszały dobiegające podniesione głosy. Na początku nie mogły uwierzyć, że słyszą Macieja. Studentka krzyczała, że ją oszukał. Zobaczyła kobiety i już wiedziała, że nie może dłużej ciągnąć tej intrygi. Wyznała, że Macieja poznała na uczelni, spotkali się kilka razy. On obiecywał, że rozwiedzie się z żoną i stworzą rodzinę. Po kilku miesiącach romansu okazało się, że jest w ciąży i wtedy Maciej ją zostawił. Stanisław wiedząc o całej sytuacji pomagał jej finansowo,.
Danuta postanowiła, że mieszkanie przepisze na wnuka. Zaczęła często ich odwiedzać i Jasiowi kupowała różne zabawki "Kapsle- hokej".

poniedziałek, 17 października 2016

Pozory mogą mylić

Dwudziestodziewięcioletnia Edyta od ponad roku jest w związku małżeńskim z Robertem i mają córeczkę Julię. Mężczyzna prowadzi rozległe interesy w tym sieć restauracji oraz butiki sportowe. Gdy jego teściowa straciła pracę to zaproponował jej stanowisko kelnerki. Kobieta była mu wdzięczna za otrzymaną pracę. Zawsze chwaliła zięcia mówiąc, że Edyta nie mogła trafić lepiej. Jednak ją te słowa irytowały i nie wypowiadała się na jego temat.
Któregoś dnia gdy matka nie mogła dodzwonić się do Córki to z synem postanowili się do niej wybrać. Przez dłuższą chwilę stali pod bramą dzwoniąc do mieszkania, ale ona nie otwierała im drzwi. Brat podjął drugą próbę i zadzwonił na komórkę, której również nie odbierała, ale oni słysząc, że telefon jest w domu podejrzewali, że coś się mogło stać. Sławek wszedł przez ogrodzenie do ogrodu, a następnie przez otwarte okno dostał się do środka mieszkania. W kuchni na podłodze znalazł leżącą siostrę. Podbiegł do niej i zauważył, że została ona pobita, ale na szczęście nie straciła przytomności. Edytę zabrało pogotowie do szpitala gdzie spędziła kilka dni. Gdy wróciła do domu to podjęła decyzję, że odejdzie od męża. Zadzwoniła do ojca pytając czy mogłaby razem z córką zatrzymać się u nich na kilka nocy. Ojca zaniepokoiło pytanie Edyty i z niecierpliwością czekał na jej przybycie. Nie potrafiąc już dłużej ukrywać przemocy swojego męża opowiedziała im o piekle jakie przeżywała. Matka słysząc te słowa nie mogła w to uwierzyć, bo sprawiał on wrażenie rozsądnego człowieka. Edyta złożyła doniesienie na policję o znęcanie się nad nią.
Razem z córką zamieszkała u rodziców, którzy dziewczynkę rozpieszczali kupując jej różne zabawki oraz gry "Mistakos". Edyta podjęła decyzję o rozwodzie, a Robert został skazany na kilkuletnie więzienie.

czwartek, 13 października 2016

Oszukiwanie rodziny

Pół roku temu Łukasz przechodząc przez jezdnie został potrącony przez samochód. Od tamtego dnia mężczyzna nie mógł samodzielnie się poruszać tylko przy pomocy kul. Do odzyskania pełnej sprawności była mu potrzebna rehabilitacja na, którą uczęszczał. Niestety będąc na zwolnieniu lekarskim nie otrzymywał takich dochodów jak przedtem. Jego żona podjęła decyzję, że musi poszukać pracy za granicą, bo z pensji kasjerki nie utrzyma rodziny. Mąż i dzieci nie chcieli się na to zgodzić, ale przekonała ich, że to długo nie potrwa.
Od dnia jej wyjazdu w domu zapanował smutek i tęsknili za nią. Najbardziej jej nieobecność doskwierała córce, która zamknęła się w sobie i unikała rozmów z ojcem i bratem. Agnieszka starała się codziennie do nich dzwonić, ale to nie poprawiało nastroju Klaudii. Rodzina nie mogła doczekać się jej przyjazdu na urlop. Łukasz miał nadzieję, że do tego czasu rehabilitacja przyniesie efekt i jej kolejny wyjazd nie będzie konieczny. Minęły dwa miesiące i Agnieszka w końcu przyjechała. Synowi i córce przywiozła grę "Kapsle- hokej" i "Mistakos". Męża obdarowała drogimi perfumami. Podczas każdej rozmowy on przekonywał ją żeby już nie wyjeżdżała, ale ona upierała się mówiąc, że wyjedzie jeszcze kilka razy aby odłożyć trochę pieniędzy. Córka również prosiła mamę aby ich nie zostawiała. Niestety Agnieszka nie słuchała ich próśb tylko szykowała się do wyjazdu.
Łukasz zakończył pomyślnie rehabilitację i mógł poruszać się samodzielnie. Miał nadzieję, że bez problemu wróci do pracy, ale jego szef powiedział mu, że na jego miejsce przyjął kogoś innego. Bardzo szybko udało mu się znaleźć nowe zatrudnienie i poszedł do byłego szefa po świadectwo pracy. Otwierając drzwi jego biura nie mógł uwierzyć, że na własne oczy widzi swoją żonę, która miała rzekomo być za granicą. W jednej chwili zrozumiał, że ona nigdzie nie wyjeżdżała tylko pomieszkiwała u niego.


Po powrocie do domu przeprowadził trudną rozmowę z dziećmi. One były po jego stronie, a z matką póki co nie chciały utrzymywać żadnych kontaktów.

wtorek, 11 października 2016

Metoda na wnuczka

Do trzydziestosześcioletniej Malwiny przyszedł pracownik banku, ponieważ zalegała z spłatą kredytu. Miała siedemnastoletniego syna, który słyszał ich rozmowę, bo akurat zjawił się w domu. Widząc natarczywość mężczyzny wyprosił go z mieszkania, a matkę zapytał na co wzięła ten kredyt. Kobieta wyznała, że na jego prezent urodzinowy. Nastolatek zdecydował, że chce pomóc mamie i dał jej pieniądze na spłatę długu. Malwina zapytała skąd tak nagle wziął taką sumę na co on odpowiedział, że odkładał to na laptopa którego dostał od niej. Kobiecie w głębi duszy zrobiło się lżej, ale miała wyrzuty sumienia, że wzięła pieniądze od syna. Ta sytuacja uświadomiła jej, że nie jest on już małym chłopcem z którym kiedyś grała w grę "Mały odkrywca idzie do szkoły- prehistoria i dinozaury".
Któregoś razu Malwina na ulicy spotkała swojego byłego męża, który był alkoholikiem i nigdy nie troszczył się o ich los i przyszłość syna. Próbował wyciągnąć od niej jakieś pieniądze na wódkę. Ona mu odmówiła mówiąc, że ma dać im spokój. Chwaliła zaradność syna na co on się roześmiał i powiedział, że powinna baczniej obserwować jego, bo on ją okłamuje i zarabia pieniądze, nie tam gdzie ona myśli. Te słowa wzbudziły w niej niepokój i postanowiła przeszukać pokój syna. To co odkryła bardzo ją zdziwiło, ponieważ były to drogie gadżety. Malwina wiedząc, że jej były mąż coś wie postanowiła się z nim spotkać i w zamian za pieniądze oczekiwała, że powie jej prawdę. Mężczyzna wyznał, że Jakub okrada starszych ludzi tak zwaną metodą na wnuczka. Kobieta była w szoku, bo nie tak wychowywała swoje dziecko.
Gdy Kuba wrócił do domu to powiedziała mu, że wie w jaki sposób jest go stać na drogie zachcianki. Wyznała, że wstydzi się za niego. Wiedząc, że był on prowokowany przez inne osoby nakłoniła go żeby udał się na policję i o wszystkim opowiedział. Chłopak w końcu zrozumiał, że robił źle czerpiąc korzyści z innych ludzi. Zdecydował, że bez względu na to co będzie go czekało przyzna się do popełnianych czynów i podda się zasłużonej karze. Malwina była dumna z postawy Kuby i postanowiła go wspierać w najtrudniejszych chwilach.

piątek, 7 października 2016

Podrzucone dziecko

Proboszcz jednej z niewielkiej parafii wchodząc do kościoła zauważył na ławce stojący koszyk w którym był noworodek. Od razu wziął maleństwo i poszedł do gosposi, która była na plebani. Kobieta powiedziała, że jest to chłopczyk dopiero co urodzony. Postanowili wezwać kogoś z opieki społecznej, bo malec nie mógł z nimi zostać.
Kasia usłyszała o tej historii i natychmiast udała się do swojej koleżanki aby z nią porozmawiać. Powiedziała jej wprost, że wie o jej ciąży i była pewna, że to ona podrzuciła swoje dziecko do kościoła. Monika wiedząc, że nie ma sensu dłuższe ukrywanie prawdy zdecydowała, że o wszystkim powie matce. Kobieta była w szoku, że jej córka urodziła dziecko, które porzuciła. Zapytała kto jest ojcem na co nastolatka odrzekła, że jest to wikary. Irena wzburzona udała się na plebanię i wykrzyczała proboszczowi, że to jego podwładny zrobił dziecko Monice. Ksiądz nie mógł w to wszystko uwierzyć i wezwał wikarego na rozmowę. Ten zaprzeczył tym pomówieniom. Proboszcz nie mając innego wyjścia postanowił, że muszą zrobić badania aby dowieźć prawdy. W czasie oczekiwania na wynik testu Irena zszargała opinię wikaremu i ludzie nie chcieli go w swojej parafii. W końcu przyszedł wynik, który potwierdził, że wikary faktycznie nie jest ojcem.
Pewnego razu proboszcz idąc parkiem zauważył jak Monika rozmawia z pewnym chłopakiem. Dziewczyna powiedziała, że nie mogą dłużej tego ukrywać i czas przestać obwiniać niewinnego człowieka. Nastolatek powiedział, że to jest jej problem i odszedł. Ksiądz wziął dziewczynę zaprowadził do matki i poprosił aby powiedziała w końcu prawdę.
Irena postanowiła, że odzyskają malca i wspólnie go wychowają. Jak trochę podrośnie to będą się z nim bawić grając w grę zręcznościową "Mistakos".

Przebiegła siostra

Po śmierci rodziców Justyna musiała zaopiekować się swoją młodszą siostrą Dominiką. Od tamtej tragicznej chwili dziewczyny miały tylko siebie. Justyna z Dominiką lubiły grać w grę "Mały odkrywca idzie do szkoły- Ekologia".
Niestety problemy zaczęły się wtedy gdy Justyna poznała Tomasza. Młodsza siostra była o niego zazdrosna i robiła wszystko aby przerywać ich randki bądź też w ogóle do nich nie dopuszczać. Mężczyzna na początku starał się to wszystko zrozumieć, ale z czasem tłumaczył Justynie, że jej siostra jest już dorosła i nie powinna lecieć na każde jej zawołanie. Tomek postanowił zorganizować spotkanie na, którym chciał przedstawić Justynę swoim rodzicom. Ona zabrała się za przygotowanie obiadu, ale nagle zadzwoniła do niej siostra mówiąc, że źle się czuje i pytała czy w domu mają jakieś leki. Justyna przeprosiła partnera i udała się do mieszkania w którym mieszkały. Dominika ucieszyła się, że znów postawiła na swoim. Wieczorem gdy Justyna wróciła do Tomka to ten był zły i nie chcąc słuchać żadnych wyjaśnień powiedział, że ma wybierać on, albo Dominika. Kobieta na to, że nie może zostawić siostry i poszła się pakować. Dominika była zadowolona, że siostra do niej wróciła i będą mieszkały razem.
Któregoś dnia Justyna skończyła wcześniej pracę i wchodząc do domu usłyszała jak Dominika z kimś rozmawia i mówi, że owinęła sobie siostrę wokół palca i dzięki temu nie musi martwić się o pieniądze, bo ona na wszystko jej daje. Justyna słysząc te słowa zrozumiała, że Tomek miał racje i Dominika ją wykorzystuje finansowo i nie tylko. Zdenerwowana weszła do jej pokoju i powiedziała, że od tej chwili będzie musiała stać się samodzielna, bo ona nie będzie spełniała jej zachcianek. Wiedząc, że Tomasz nadal ją kocha poprosiła go o spotkanie na, którym przyznała mu rację mówiąc, że jest gotowa na wspólne zamieszkanie i założenie rodziny.