środa, 31 sierpnia 2016

Oszukana kobieta

Trzydziestoczteroletnia Dorota pracowała w szpitalu jako lekarz internista. Od roku była samotna po nie udanym związku. Kobieta bała się zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie. Jej koleżanka mówiła, że już czas aby zapomniała o przeszłości i próbowała układać sobie życie od nowa. Jednak ona nie była pewna czy to jest możliwe.
Któregoś dnia na szpitalnym korytarzu zaczepił ją mężczyzna, który chciał się z nią umówić. Jednak ona stanowczo odmówiła, bo nie była jeszcze gotowa na kolejne randki. Michał codziennie wyczekiwał na nią koło szpitala i ponawiał swoją propozycję. Dorota po dwóch tygodniach mając już dość jego namawiania zgodziła się na kawę tylko dla świętego spokoju. Nie spodziewała się, że będą mieli tyle wspólnych tematów i postanowiła dać sobie szansę na nową znajomość. Bardzo szybko podjęli decyzję o zamieszkaniu razem. Dorota była szczęśliwa co zauważała jej koleżanka. Myślała, że jest to ten z którym weźmie ślub i założą rodzinę. Snuli plany na przyszłość, że fajnie by było mieć dzieci i grać z nimi w "Zootopia gra Piotruś".
Gdy Dorota miała dyżur to do jej gabinetu wszedł policjant czym była bardzo zdziwiona i powiedział, że jest podejrzana o wystawianie recept na silny lek przeciwbólowy. Została zabrana na komisariat gdzie pokazali jej taką receptę. Ona powiedziała, że to nie jest jej charakter pisma. Z wielkim trudem i niedowierzaniem, ale była pewna, że stoi za tym Michał. Zaproponowali jej współpracę, która miała polegać na wzięciu podsłuchu, który miał udowodnić jej niewinność. Nie miała wyjścia i zgodziła się to zrobić. Wróciła do domu gdzie Michał czekał na nią w dobrym humorze, ale długo to nie trwało, bo kobieta powiedziała wprost, że jest podejrzewana o wystawianie nielegalnych recept i wie, że to jego sprawka. On roześmiał się szyderczo mówiąc, że dobrze jak obwiniana jest ona, bo dzięki temu jemu nie postawią żadnych zarzutów. W tym momencie wkroczyła policja aresztując Michała.
W ten sposób Dorota oczyściła się z zarzutów i miała kolejną nauczkę, że nie warto spieszyć się z podejmowaniem decyzji o ułożeniu sobie życia.

Nieudany wyjazd za granicę

Marcin miał dziewięcioletniego syna z poprzedniego związku. Obecnie żył z kolejną kobietą z którą planowali wspólne założenie rodziny. Jego była partnerka nie potrafiła pogodzić się z jego odejściem i za wszelką cenę chciała go odzyskać. Syn bardzo lubił przebywać z ojcem. Razem chodzili na ryby, grali w piłkę oraz w gry "Avenges gra Piotruś" i "Zootopia gra Piotruś".
Pewnego dnia chłopiec odwiedził swojego ojca w warsztacie mechanicznym. Mężczyzna wiedząc, że on bardzo chciałby przejechać się skuterem początkowo się wahał, ale w końcu jemu pozwolił. Niestety ta przejażdżka nie skończyła się pomyślnie, ponieważ chłopak się przewrócił nie doznając żadnego poważnego urazu poza lekkim wstrząśnieniem mózgu. Kobieta po przyjeździe do szpitala była bardzo wzburzona, że pozwolił Mikołajowi wsiąść na taki pojazd. Po tym wydarzeniu stwierdziła, że ograniczy jemu kontakt z dzieckiem i wyjedzie za granicę. Marcin miał tego świadomość, że z jej strony jest to zemsta za to, że ułożył sobie życie z kimś innym, a nie z nią. Próbował przekonać ją aby została w kraju. Gdy Mikołaj dowiedział się o planach matki zaczął płakać mówiąc, że chce zostać z ojcem. Marzena nie zwracała uwagi na protesty syna tylko przygotowywała wszystko do ich wyjazdu.
W dniu kiedy mieli wyjechać niespodziewanie Marzeny stan zdrowia uległ pogorszeniu. Straciła przytomność i została zabrana do szpitala. Tam okazało się, że skutkiem jej omdlenia było przedawkowanie leków uspokajających. Mikołaj wiedział, że nie ma wyjścia i musi przyznać się ojcu, że to on wsypał mamie leki do kawy, bo nie chciał żeby wyjechali, a to był jedyny sposób żeby tego uniknąć.
Marzena po odzyskaniu zdrowia nadal chciała wyjechać, ale zrozumiała, że Mikołaj bardzo kocha Marcina i nie powinna ich rozdzielać. Zdecydowała, że syna zostawi w kraju i w miarę swoich możliwości będzie starała się go odwiedzać

czwartek, 25 sierpnia 2016

Praca w fundacji

Justyna pracowała w fundacji, która pomagała chorym dzieciom na serce. Któregoś dnia zgłosił się do niej były partner mówiąc, że ma syna, który ma wadę serca i potrzebna jest kosztowna operacja. Kobieta poprosiła go o całą dokumentację po to aby mogła rozpocząć starania o fundusze. Od tej chwili często się ze sobą spotykali co sprawiało, że w Justynie na nowo odżywały dawne uczucia. Jednak nie chciała być z mężczyzną szczera i zachowywała dystans. Krzysztof znając z przeszłości dobrze swoją byłą zrobił pierwszy krok. Justyna zaprotestowała mówiąc, że między nimi nie może się nic wydarzyć, bo on ma żonę. On na to, że jest z nią tylko ze względu na chorobę syna i obydwoje ustalili, że jak odbędzie się operacja to wezmą rozwód.
Kobieta uwierzyła w jego słowa i zaczęli ze sobą romansować. Krzysiek często opowiadał jej o swoim synu i pokazywał zdjęcia oraz filmiki na, których się bawili grając w "Avenges gra Piotruś". Justyna o całej sytuacji opowiedziała swojej przyjaciółce, która zaleciła jej trochę ostrożności twierdząc, że to wszystko za szybko się toczy. Gdy zobaczyła zdjęcia chłopca to powiedziała, że go kojarzy, ale nie wie skąd. Po dłuższym zastanowieniu przypomniała sobie, że zna babcię tego chłopca i na pewno jego ojcem nie jest Krzysztof. Justyna była w szoku, ale wiedziała, że Agnieszka zawsze mówiła jej prawdę i nigdy nie działała przeciwko niej.
Kolejnego dnia Justyna postanowiła śledzić swojego kochanka aby przekonać się jak jest na prawdę. Okazało się, że robi on zdjęcia chłopcu, który spędza czas ze swoją babcią, a całą intrygę uknuł po to żeby zdobyć pieniądze. Justyna po tym wszystkim zastanawiała się czy jej praca ma sens skoro tak łatwo dałaby się omotać.

Państwowa posada

W urzędzie miasta od piętnastu lat pracowała Marlena. Zajmowała się gospodarowaniem przestrzeni działkowych. Wywiązywała się ze swoich obowiązków bardzo sumiennie. Często była zapraszana na różne konferencje gdzie wygłaszała referaty. Na jednym z takich spotkań zainteresował się nią mężczyzna, który był pod wrażeniem jej przemówienia. Poprosił ją aby udali się razem do kawiarni i porozmawiali dalej na temat jej pracy. Od tego dnia ich znajomość zaczęła przeradzać się w przyjaźń. Marlena była po rozwodzie i nie wierzyła, że mając czterdzieści pięć lat może stworzyć z kimś związek. Jerzy zapytany czym się zajmuje odpowiedział, że ma sieć hoteli nad morzem. Koleżanka, która pracowała z nią razem w jednym gabinecie zauważyła, że Marlena jest inna niż dotychczas i zapytała co jest tego powodem. Ona opowiedziała jej o Jurku. Elwira próbowała ją ostrzec mówiąc, że jest to dziwne, że tak nagle on zaczął się nią interesować. Ta rozmowa zdenerwowała Marlenę i od tej pory ich stosunki stały się chłodniejsze.
Po pewnym czasie Jerzy chciał wykorzystać pozycję kobiety i zaproponował aby pomogła mu w uzyskaniu zezwolenia na budowę nowego hotelu w miejscu gdzie jest teren leśny. W zamian za to zaproponował jej korzyść materialną. Kobieta była wzburzona, że proponuje jej nielegalny interes i powiedziała, że nie może narazić się i swojego stanowiska.
Następnego dnia niespodziewanie dla Marleny w urzędzie zjawiła się policja z informacją, że jest ona podejrzana o branie łapówek. Była ona w szoku, bo wśród policjantów zobaczyła Jerzego. Powiedział jej, że spotykał się z nią jedynie tylko po to aby znaleźć dowód na te oskarżenia. Jednak niczego jej nie są w stanie udowodnić.
Po zakończonej pracy poszła do Elwiry żeby ją przeprosić za niezbyt przyjemne relacje między nimi. Jej córeczce kupiła "Domino świnka Peppa" dziewczynka bardzo ucieszyła się z prezentu i zachęciła kobiety do wspólnej zabawy.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Nieudany wieczór panieński

Po dwóch latach związku Żaneta i Stanisław postanowili się pobrać. Ich ślub miał odbyć się już za tydzień. Z tej okazji odwiedziła Żanetę siostra, która na stałe mieszka w Irlandii i pracuje jako pielęgniarka. Beata od siedmiu lat jest samotna i nie chce wiązać się z żadnym mężczyzną. Jej siostra na wszelkie sposoby chciała znaleźć jej kandydata z którym mogłaby bawić się na ich weselu. Beatę denerwowało to, że jej siostra próbuje uszczęśliwić ją na siłę. Siostry pokłóciły się o to i Żaneta w końcu zrozumiała, że nie może ingerować w życie Beaty. Kobiety pijąc kawę rozmawiały o przyszłych dzieciach małżonków i Żaneta powiedziała, że jeśli będą mieli potomka to chciałaby żeby Beata została matką chrzestną. Ona bardzo się ucieszyła, bo lubiła dzieci i chętnie obdarowywała maluchów znajomych różnymi zabawkami Np. "Baby Cubes Na farmie little planet" i "Vtech tablet przedszkolaka".
Koleżanki postanowiły zorganizować Żanecie wieczór panieński. Wpadły na pomysł, że zabiorą ją do nowo wybudowanego SPA. Beata zrezygnowała z udziału w tym wieczorze wykręcając się migreną. Siostra była na nią zła, ale postanowiła, że będzie się świetnie bawić, bo taki wieczór zdarza się tylko raz. Po namyśle zrezygnowały z wizyty w SPA i zdecydowały, że pójdą do klubu gdzie miał odbyć się wieczór kawalerski jej przyszłego męża. Po dotarciu na miejsce okazało się, że Staszek wrócił do domu gdyż bolał go żołądek. Żaneta przejęła się tym, ponieważ miał on kiedyś problemy z wrzodami żołądka. Przeprosiła swoje koleżanki za nie udaną imprezę i pojechała do domu sprawdzić jak czuje się Stanisław. Po wejściu do domu zobaczyła, że leży on na łóżku i gdy go obudziła to stwierdziła, że jest pijany. Jakby jeszcze tego było mało to po wyjściu z pokoju zobaczyła Beatę paradującą w seksownej bieliźnie. Podejrzewała, że przyszły pan młody ją zdradził. Siostra wyprowadziła ją z błędu i powiedziała, że chciała sprawdzić czy na prawdę jest jej tak wierny i nie ulegnie pokusie.
Staszek prosił ją o wybaczenie i para odwołała całą ceremonię. Zdecydowali, że zaczną od nowa, a ślub wezmą w późniejszym czasie.

Projektantka mody

Weronika po pięciu latach spędzonych w Londynie wróciła do kraju. Tam pracowała jako projektantka mody, ale nie odniosła wielkiego sukcesu. Kobieta od lat szkolnych zawsze mogła liczyć na swoją przyjaciółkę Marikę, a od niedawna spotykała się z Filipem. Również w sprawach zawodowych zaczęło się jej układać, bo znalazła sponsora, który zainteresował się jej projektami i zaproponował aby nawiązali współpracę. Miała wziąć udział w ważnym pokazie na, którym jej kolekcja miała mieć swoją premierę. Weronika była tym wydarzeniem bardzo podekscytowana.
Gdy kobieta spędzała czas ze swoją przyjaciółką to zadzwonił do niej Filip mówiąc, że ma przyjechać do swojej pracowni, bo ktoś ją okradł. Natychmiast się tam udała i była w szoku, że zginęły jej wszystkie projekty. Zastanawiała się komu były one potrzebne. Miała do siebie pretensję, że nie posłuchała rady Mariki i nie zrobiła kopii prac. Niestety sponsor zrezygnował ze współpracy z nią, bo wiedział, że do pokazu zostało niewiele czasu, a jej nie uda się wszystkiego nadrobić. Weronika dowiedziała się, że dobre projekty ma jej rywalka, która kiedyś zazdrościła jej talentu. Po tym spotkaniu chcąc zobaczyć te projekty weszła na jej stronę internetową i się wściekła, bo zobaczyła swoje prace. Poprosiła Marikę żeby razem z nią do niej pojechały. Zrobiła Lenie awanturę oskarżając ją o kradzież na co ta, że nie ma na to żadnych dowodów. Filip nie wiedząc o ich wizycie zjawił się również u Leny i w ten sposób cała prawda wyszła na jaw, że to on dał projekty Wery, bo w zamian za to Lena załatwiła mu kontrakt na wyjazd zagraniczny.
Weronika była w szoku, bo myślała, że jest to mężczyzna z którym może myśleć o założeniu rodziny. Miała nadzieję, że będą mieli dzieci z którymi będą grać w grę "Gdzie jest Dory? gra Piotruś". Kobieta postanowiła, że ponownie wyjedzie z kraju i spróbuje odnieść sukces za granicą.

czwartek, 18 sierpnia 2016

Nieudana kariera

Aldona była początkującą piosenkarką i zaczynała karierę. Jej menagerem był Konrad, który miał pomóc jej się wypromować. Kobieta po za pracą zajmowała się wychowywaniem synka. Gdy miała zaplanowane koncerty to w tym czasie dzieckiem opiekowała się jej najlepsza przyjaciółka. Często układali razem puzzle i grali w "Zootopia gra Piotruś". Aldona była jej wdzięczna za to, że zawsze może na nią liczyć.
Niestety któregoś razu kobieta znalazła pod swoimi drzwiami anonim w którym ktoś groził, że wyjawi jej sekrety z przeszłości. Bardzo się tym przejęła i porozmawiała o tym z Konradem, który powiedział, że nie ma się tym przejmować, bo w takiej pracy to normalne. To spotkanie trochę ją uspokoiło, ale nie na długo, bo gdy wracała ze swoim synkiem z przedszkola to w skrzynce na listy znalazła kolejny anonim w którym było żądanie pieniędzy w zamian za milczenie. Tym razem zwierzyła się przyjaciółce, która powiedziała, że ma to z lekceważyć i nie dawać nikomu pieniędzy. Następnego dnia piosenkarka przeglądając różne artykuły znalazła informację o sobie i zaczęła podejrzewać Monikę. Powiedziała jej o tym wprost, ale ona zaprzeczyła mówiąc, że nie ma z tym nic wspólnego. Przez takie nieporozumienie drogi kobiet się rozeszły. Po takiej sytuacji Konrad jej poradził aby zapłaciła żądaną kwotę to może wtedy będzie miała spokój. Posłuchała rady menagera i zaniosła pieniądze we wskazane miejsce. Tego samego dnia w jej domu zjawiła się Monika, która miała niezbite dowody na swoją niewinność. Aldona początkowo nie chciała z nią rozmawiać, ale jak zobaczyła kto zabrał te pieniądze to przeprosiła ją za te oskarżenia. Na zrobionych przez nią zdjęciach rozpoznała Konrada.
Doszło między nimi do spotkania na, którym powiedziała, że to on chciał od niej wyłudzić pieniądze na co on, że to mu się należało, bo potraktował to jako premię. Zapowiedział, że zniszczy jej karierę co mu się udało. Aldona wiedząc, że w kraju nie będzie miała popularności postanowiła w raz z synkiem wyjechać do Londynu i tam zacząć nowe życie.

czwartek, 11 sierpnia 2016

Trudne życie nastolatka

Gdy na świecie pojawiła się Natalia to Igor mając kochankę zostawił swoją żonę i kilkunastoletniego syna. Dla Olgi był to ogromny cios, którego się nie spodziewała. Od tej pory kobieta nie dawała sobie rady z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Jej samopoczucie psychiczne było też na skraju wyczerpania. Wszelkie obowiązki spadły na syna, który musiał zajmować się małą siostrą. Chłopak przytłoczony nadmiarem zadań opuścił się w nauce i zrezygnował z treningów, które tak bardzo lubił.
Ta sytuacja zainteresowała szkolnego psychologa. Kobieta próbowała z nim o tym porozmawiać, ale chłopak nie chciał zwierzać się z rodzinnych problemów. Kamil przed kolegami udawał, że prowadzi bujne życie towarzyskie, ale któregoś dnia spotkali go jak był na spacerze i pchał wózek z Natalką. Jak to bywa u nastolatków zaczęli się z niego wyśmiewać co wyprowadzało go z równowagi. Bardzo żałował, że w takiej sytuacji nie może liczyć na ojca, który kiedyś poświęcał mu swoją uwagę grał z nim w grę "Zootopia gra Piotruś". Szkolna psycholog bardzo zaangażowała się w problem rodziny i zdecydowała, że porozmawia z matką i spróbuje ją nakłonić aby zaczęła nad sobą pracować. Niestety jej starania okazały się daremne. Któregoś dnia pojawiły się pracownice z opieki społecznej sprawdzające warunki ich egzystencji. Widząc zły stan psychiczny kobiety powiedziały, że jeśli nic się nie zmieni to jej dzieci trafią do domu dziecka. Następnego dnia gdy Kamil był w szkole to zadzwoniła do niego sąsiadka z informacją, że jego matka próbowała popełnić samobójstwo i jest w szpitalu.
Gdy kobieta odzyskała przytomność i trzeźwość umysłu doszła do wniosku, że dalsze jej życie powinno potoczyć się inaczej. Zdecydowała, że skorzysta z pomocy osób, które będą w stanie rozwiązać jej problemy i przywrócić chęć do działania.

Uchodźca

Po nie udanym związku i utracie pracy Julia dzięki pomocy swojej przyjaciółki stanęła na nogi. Beata zaproponowała jej współpracę w fundacji zajmującej się uchodźcami. Kobieta przyjęła tą ofertę. Podczas rozmowy w biurze Julia zwierzyła się koleżance, że chciałaby w ciągu dwóch lat ułożyć sobie życie i urodzić dziecko. Zazdrościła innym rodzicom, że mogą ze swoimi maluchami grać w grę planszową "Gdzie jest Dory? gra Piotruś". Jednak Beata powiedziała, że ma jeszcze czas, a miłości nie warto szukać na siłę.
Pierwszego dnia w nowej pracy zgłosił się do nich o pomoc pewien młody Ukrainiec. Kobiety zaproponowały mu pokój w mieszkaniu w którym przebywało małżeństwo z jego kraju. Julia poprosiła Beatę aby go tam zawiozła na co ona się zgodziła. Podczas jazdy bardzo dużo ze sobą rozmawiali i kobieta była pod wielkim wrażeniem. Ich znajomość nie miała tylko charakteru zawodowego, a z dnia na dzień zaczęli się do siebie zbliżać. Któregoś razu Julia postanowiła go odwiedzić i była w szoku widząc go pobitego. Ukrainiec powiedział, ze potrzebuje 2000 zł aby dać je gangsterom, którzy tak go urządzili. Julka bez wahania zaoferowała swoją pomoc i wyjęła z torebki potrzebną kwotę. Gdy mężczyzna wyszedł z mieszkania to jego współlokatorka zapytała kobietę co o nim wie. Wzbudziła w niej niepokój mówiąc, że powinna bardziej na niego uważać. Mężczyzna wykorzystując jej naiwność znowu wymyślił historię w którą ona uwierzyła i dała mu kolejną sumę pieniędzy. Jednak jej intuicja podpowiadała, że powinna go śledzić aby dowiedzieć się prawdy. Nie spotkał się z żadną mafią tylko z kolegami, a następnie poszedł do restauracji. Wróciła do jego mieszkania poczekała aż przyjdzie i wszystko jej wyjaśni. On nie miał takiego zamiaru, a wręcz przeciwnie domagał się po raz kolejny pieniędzy na co ona, że już więcej nie ma oczekiwać na jej pomoc, bo mu nie ufa. Te słowa jego rozłościły i chciał zrobić jej krzywdę, ale na szczęście pomógł jej mąż kobiety, z którą mieszkał w tym domu.
Okazało się, że nie był on żadnym uchodźcom tylko za takiego się podszywał i wykorzystywał litość innych ludzi.

wtorek, 9 sierpnia 2016

Skrywana płeć

Joanna pracowała jako bibliotekarka w szkole. Jej mąż Radek był taksówkarzem i od jakiegoś czasu starali się o potomstwo. Niestety ich próby okazywały się bez skuteczne. Asia zdecydowała, że ona jako pierwsza zrobi badania, które potwierdzą, albo wykluczą jej płodność. Jej wyniki były pozytywne więc namawiała męża aby i on się im poddał. Nie był z jej pomysłu zadowolony i wykręcał się od ich zrobienia. Zaczęła tak na niego naciskać, że w końcu powiedział, że badania nie mają sensu, bo w dzieciństwie chorował na świnkę co jest powodem jego bezpłodności. Miała do niego żal, że tak długo utrzymywał to wszystko w tajemnicy jednocześnie dając jej nadzieję, że chce mieć z nią dziecko z którym będą grali w grę "Gdzie jest Dory? gra Piotruś".
Któregoś razu na ulicy znajomy Radka z rodzinnej miejscowości go rozpoznał przystanął na chwilę chcąc zamienić z nim kilka słów. Dla Asi było to dziwne, że zwracał się do niego mówiąc Misia. Gdy zapytała męża dlaczego tak do niego mówił to Radek powiedział, że kiedyś była to jego ksywa. Kobiecie jego tłumaczenia wydawały się podejrzane i wiedziała, że musi rozwiać swoje wątpliwości. Wiedząc, że Radek wychowywał się w domu dziecka postanowiła tam pójść i zapytać czy taka osoba tam przebywała. Niestety dyrektorka zaprzeczyła, mówiąc, że o takim nazwisku była tylko dziewczynka. Po powrocie do domu zdenerwowana zabrała się za przeszukanie osobistych dokumentów męża. Nie wierzyła własnym oczom, że na każdym dokumencie widniało imię żeńskie, a zgadzało się tylko nazwisko. Radek czując, że nie ma już innego wyjścia wyznał jej, że przeszedł operację zmiany płci. Joanna była w szoku i nie wierzyła, że przez tyle lat żyła w kłamstwie.
Wiedziała, że nie będzie potrafiła jemu tego wybaczyć i złożyła do sądu pozew o rozwód.