W dzień przed wigilią Barbara zabrała się za ugotowanie czerwonego barszczu wigilijnego. Potrzebowała do niego: włoszczyznę, jedną małą cebulę, jeden duży ząbek czosnku, jedno jabłko, 1-3 łyżki cukru, około jedną łyżkę soli, szczyptę mielonego czarnego pieprzu, dwa ziarna ziela angielskiego, jeden liść laurowy, szczyptę majeranku, szczyptę rozmarynu i dwie łyżki oleju. Włoszczyznę obrała, umyła i ugotowała w dwóch litrach osolonej wody. Cebulę obrała pokroiła w grubą kostkę i zeszkliła na rozgrzanym oleju. Jabłko umyła, pokroiła na ćwiartki i usunęła gniazdo nasienne. Do bulionu z warzyw wlała sok z kiszonych buraków. Następnie wrzuciła cebulę, jabłko, ziele angielskie, majeranek, rozmaryn, cukier oraz pieprz. Całość wymieszała i zagotowała. Na koniec dodała wyciśnięty przez praskę czosnek. Odstawiła go na dobę w chłodne miejsce, którym była spiżarnia.
W wigilię barszcz podgrzała i doprawiła według własnego uznania. Podgrzewając barszcz uważała żeby się nie zagotował, ponieważ straciłby swój kolor. Basia zawsze korzystała z barszczy dostępnych w marketach, ale w tym roku postanowiła zrobić go z przepisu i była ciekawa czy rodzina zauważy różnicę.
Po przygotowaniu wszystkich potraw zabrała się za pakowanie prezentów dla swoich wnuków. Najmłodszemu z nich kupiła "Baby cubes na farmie", a starszemu "Auta puzzle sensoryczne- fun for everyone". Wieczerze wigilijną zaczęli od barszczu z uszkami. Najbliżsi od razu zapytali skąd ma taki pyszny barszcz, na co ona powiedziała, że sama go ugotowała. Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że od tego roku po przez kolejne lata ma gotować ten barszcz.