poniedziałek, 29 lutego 2016

Śmiertelny wypadek

W jednej chwili Mirkowi  zawalił się cały świat. Jego 10-letni syn wybrał się na przejażdżkę rowerową i został potrącony przez pijanego kierowcę. Lekarze walczyli o jego życie, ale mimo ich usilnych starań chłopiec zmarł. Dla małżeństwa była to ogromna tragedia z którą nie potrafili sobie poradzić. Mężczyzna często przesiadywał w pokoju dziecka wspominając momenty jak razem bawili się zabawkami, układali puzzle dla dzieci "Przyjaciele z Krainy Lodu", "Kąpiel prosiaczka" i grali w gry planszowe "5 sekund junior", oraz "Memos Kraina Lodu". Mirek wraz z żoną zamiast być dla siebie wsparciem to wręcz przeciwnie obwiniali się na wzajem o śmierć syna. Doprowadzało to do kłótni między nimi, które ich od siebie oddalały. Po kilku miesiącach stwierdzili, że nie mogą żyć ze sobą w tak napiętej atmosferze i zdecydowali, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozwód.
Mirek po tych wszystkich wydarzeniach wrócił do firmy, którą prowadził ze swoim przyjacielem. Mężczyzna korzystał z pomocy terapeutów chcąc złagodzić ból po stracie żony i dziecka. Zawsze mógł liczyć na swojego kolegę, który go wspierał i próbował nakłonić do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Gdy upłynęło już sporo czasu to wrócił do równowagi psychicznej i nawet zaczął myśleć o nowym związku spotykając się z dużo młodszą od siebie kobietą. Przyjaciel nie podzielał jego wyboru i tłumaczył mu, że takie kobiety są tylko na chwilę. Jednak on był tak zaślepiony urokiem młodej partnerki i nie zauważał, że ona nie traktuje go poważnie.
Któregoś dnia idąc ulicą zobaczył ją w ramionach innego mężczyzny i od razu zrozumiał, że potraktowała go jak zabawkę. Wieczorem umówił się z kolegą na drinka opowiedział mu całą sytuację i przyznał, że dużo młodsze kobiety nie myślą poważnie o związku tylko chcą się dobrze zabawić i oczekują drogich prezentów.
Mirek przemyślał sobie wszystko i doszedł do wniosku, że na razie chce być sam, poświęcić więcej czasu na prowadzenie interesu, którym ostatnio mało się zajmował, a miłości nie będzie szukał na siłę.

piątek, 26 lutego 2016

Praca w korporacji

Jacek po ukończeniu studiów pracował przez kilka lat jako nauczyciel niemieckiego. Gdy na świecie pojawiły się dzieci to zatrudnił się w jednej z korporacji dzięki czemu jego zarobki wzrosły kilkakrotnie. Chcąc maluchom zapewnić beztroskie dzieciństwo było ich stać na kupowanie drogich zabawek między innymi "Vtech - Kidizoom Smart watch", oraz grę planszową "5 sekund junior". Jego żona też przyzwyczaiła się do życia na wysokim poziomie i nie zastanawiała się, że pieniądze, które wydaje nie są małymi sumami. Dzieci również były nauczone, że zawsze dostawały to co chciały.
Gdy miały już po kilkanaście lat to Jacka zaczęło denerwować, że w taki sposób są tracone jego ciężko zarobione pieniądze. Z czasem syn i córka mieli coraz większe wymagania czego on nie mógł już znieść i powiedział, że nie jest dla nich bankomatem z którego mogą brać kiedy chcą. Praca w korporacji coraz bardziej go wykańczała i zastanawiał się nad jej zakończeniem i poszukaniem mniej stresującej. Gdy powiedział o tym żonie to zrobiła mu awanturę mówiąc, że mając rodzinę powinien zarabiać miesięcznie kilka tysięcy. Jednak on miał tego wszystkiego dość i podjął decyzję, że składa wypowiedzenie. Przez kilka miesięcy chciał poświęcić czas tylko sobie i rodzinie, a w między czasie poszukać pracy jako nauczyciel. Wszyscy domownicy mieli mu za złe, że tak postanowił i ograniczył im wydatki. Zauważył, że żona nie potrzebuje jego bliskości i zaczął myśleć, że jest coś nie tak.
Któregoś dnia oznajmiła mu, że złożyła pozew o rozwód. Ta wiadomość bardzo go zdziwiła i zapytał ją czy kogoś ma. Ona na to, że tak. Gdy ona już się wyprowadziła todzieci postanowili z nim porozmawiać. Przyznali, że źle z nim postępowali, ale dzięki decyzji matki wszystko zrozumieli. Zdecydowali, że zamieszkają z nim i rozejrzą się za pracą.

Ferie u babci

Podczas ferii zimowych do babci Eli na tydzień przyjechały trzy wnuczki. Pogoda tej zimy nie sprzyjała zabawom na śniegu, ponieważ wcale go nie było. Babcia chcąc umilić dziewczynkom pobyt u siebie codziennie zapewniała im jakieś atrakcje. Zabierała je do kina, na plac zabaw, do zoo, oraz do teatru gdzie odbywały się przedstawienia dla dzieci. W sobotni poranek zapytała wnuczki czy chciałyby z nią upiec kruche ciasteczka. Dzieci chętnie się zgodziły, bo lubiły zabawę w kuchni. Razem wybrały się do marketu zrobić zakupy i kupić potrzebne produkty. Ela zabrała wnuczki do działu z zabawkami gdzie każda mogła wybrać coś dla siebie. Kupiły sobie puzzle "barbie - super księżniczka", "Wesoły dzień Zosi", oraz grę planszową "Memos Kraina Lodu".
Gdy wróciły do domu to zabrały się za przygotowywanie ciasta do którego było potrzebne 250 g mąki pszennej, 200 g masła zimnego pokrojonego w kostkę, 100 g cukru pudru przesianego, szczypta soli i 2 żółtka. Na stolnicy zrobiły stożek z mąki z zagłębieniem w środku w którym umieściły masło, cukier puder i sól. Wymieszały delikatnie palcami, rozcierając masło z cukrem i solą, wbiły żółtka i szybko wyrobiły gładką masę. Ciasto uformowały w kulę, którą lekko spłaszczyły, owinęły w folię spożywczą i schłodziły w lodówce przez 2 godziny. Po tym czasie wyjęły ciasto z lodówki i rozwałkowały na stolnicy na grubość 2 mm lekko podsypały mąką i wycinały różne kształty ciasteczek. Blachę wyłożyły papierem do pieczenia poukładały na niej ciasteczka, które włożyły do piekarnika nagrzanego do 180 stopni, piekły przez 12 minut i tak wkładały kolejne blachy. Gdy ciasteczka były już gotowe to razem z babcią zagrały w grę, którą sobie kupiły.
W niedzielne popołudnie zaprosiły koleżanki z sąsiedniego domu na herbatę i poczęstowały je ciastkami, które przygotowały pod nadzorem babci.

poniedziałek, 22 lutego 2016

Wyrodni rodzice

Grażyna i Andrzej mieli troje dzieci siedemnastoletniego Michała, piętnastoletnią Jowitę i dziewięcioletniego Łukasza. Rodzina czasami w niedzielne popołudnie spędzała czas razem grając w grę planszową "Kalejdoskop 50 gier", a Łukasz lubił układać puzzle "Przyjaciele z Krainy Lodu". Zawsze mieli problemy finansowe i małżeństwo podjęło decyzję o wyjeździe za granicę aby polepszyć sytuację materialną. Dzieci miały zostać pod opieką babci na co ona się zgodziła. Dzieci nie chciały aby oni wyjeżdżali a najbardziej ubolewał nad tym najmłodszy syn. Widząc ich niezadowolenie obiecywali, że będą dzwonić do nich codziennie, a gdy tylko będą mieli kilka dni wolnego to do nich przyjadą.
Nadszedł dzień wyjazdu, rodzice jeszcze raz porozmawiali ze swoimi dziećmi aby nie przysparzały babci zbyt wielu problemów. Gdy dotarli do Włoch to od razu zadzwonili co ich bardzo ucieszyło. Przez kilka dni udawało im się dotrzymać słowa i zawsze ze sobą rozmawiali. Niestety po dwóch tygodniach kontakt się urwał i nie przesłali żadnych pieniędzy na życie. Babcia też zaczęła się niepokoić i w rozmowie z najstarszym wnukiem wyznała, że nie jest w stanie ze swojej niskiej emerytury opłacić rachunków i mieć jeszcze na wyżywienie. Chłopak bezskutecznie próbował dodzwonić się do ojca i matki. Michał chcąc pomóc babci finansowo postanowił, że sprzeda swoją deskorolkę, która sporo kosztowała. Wiedział, że ze sprzedażą nie będzie miał problemu, bo odkupi od niego kolega. Pomógł babci, a za resztę kupił bilet do Włoch chcąc tam pojechać i zrobić wszystko aby odnaleźć rodziców. Jednak nie wyjechał, ponieważ babcia trafiła do szpitala z bólem serca.
Któregoś dnia Michał wrócił wcześniej do domu i usłyszał jak kobieta rozmawia z kimś przez komunikator internetowy. Po wymianie kilku zdań zorientował się, że są to jego rodzice. Bez wahania wszedł do pokoju i zapytał dlaczego tak długo się nie odzywali i kiedy mają zamiar ich odwiedzić. To co usłyszał było dla niego wielkim szokiem, ponieważ powiedzieli, że chcą zacząć nowe życie bez nich. Najgorzej znosił to Łukasz, ale babcia i rodzeństwo starali się mu pomóc, bo nie potrafił zrozumieć dlaczego rodzice ich porzucili.

Uzdolniony architekt

Dwudziestoośmioletni Krystian z wykształcenia był architektem krajobrazu. Miał żonę i pięcioletniego syna Piotra. Jego rodzice prowadzili szklarnię z kwiatami i chcieli aby on zajął się w przyszłości tym biznesem. Jednak ich syn nie chciał o tym słyszeć i postanowił szukać pracy w swoim zawodzie, bo wiedział, że jest w tym dobry. Mały Piotruś lubił z tatą układać puzzle "Kąpiel prosiaczka" i grać w grę planszową "5 sekund junior". Po jakimś czasie odezwała się do niego firma z Warszawy proponując mu współpracę. Jego żona nie była z tego zbytnio zadowolona, ponieważ będzie dzieliło ich sporo kilometrów, a na dodatek nie dogaduje się z teściami u których mieszkają. Krystian przekonywał ją, że jest to dla nich jakaś szansa na zarobienie dobrych pieniędzy za, które będą mogli kupić mieszkanie co pozwoli im się usamodzielnić.
Przez kilka pierwszych dni w pracy w jego obowiązkach pomagała jemu koleżanka, która już tam dłuższy czas pracowała. Obiecywał rodzinie, że będzie starał się w każdy weekend ich odwiedzać, ale jednak tak nie było, bo był zarzucony projektami. Często spotykał się z Kamilą na kawie dużo ze sobą rozmawiali z czego był bardzo zadowolony i nie czuł się samotny. Gdy kobieta zobaczyła, że ma talent do projektowania to zaproponowała mu po godzinach pracy zarobienie większych pieniędzy. On początkowo nie był zbytnio do tego przekonany, ponieważ twierdził, że nie jest to zgodne z umową jaką zawarł z ich szefem. Jednak ona nie dała za wygraną i za wszelką cenę go przekonywała aż uległ jej namowom. Myślał, że Kamila jest wobec niego uczciwa i może jej zaufać.
Któregoś dnia zadzwoniła do niego żona z informacją, że ich syn jest chory i leży w szpitalu. On natychmiast poprosił szefa o wolne i pojechał do domu. Kamila wykorzystując jego nieobecność i mając dostęp do projektu, który on przygotował dla klienta wysłała go ze swojej poczty podając konkurencyjną cenę. Po powrocie Krystian wysłał jemu ten sam projekt, ale on do niego zadzwonił i powiedział, że coś jest nie tak, bo od Kamili otrzymał identyczną pracę. Zdał sobie sprawę, że Kamila wykorzystała jego naiwność i talent chcąc na tym zarobić. Doszedł do wniosku, że tak dłużej być nie może i postanowił założyć swoją firmę architektoniczną.

czwartek, 18 lutego 2016

Wyrachowany wnuczek

Dwudziestotrzyletnia Magda po ukończeniu szkoły pielęgniarskiej nie mogła znaleźć zatrudnienia w zawodzie. Jej rodzice prowadzili gospodarstwo rolne, ale dziewczyna nie chciała pracować na roli. Rodzice od najmłodszych lat nie zmuszali jej do obowiązków hodowli zwierząt i uprawy ziemi. Sami starali się pracować znajdując jednak czas trochę czasu dla córki po to aby pograć z nią w grę planszową "5 sekund junior" i układając puzzle "Barbie - super księżniczka".
Któregoś razu matka postanowiła z nią porozmawiać o tym, że powinna sobie znaleźć pracę jeśli nie chce pracować tak jak oni. Magda przyznała jej rację i zaczęła rozsyłać CV, ale bez żadnego doświadczenia nikt nie chciał jej zatrudnić. Do Ireny zadzwoniła nauczycielka z czasów liceum pytając czy nie miałaby kogoś kto mógłby jej pomagać w domowych obowiązkach i opiece nad nią. Ta poleciła swoją córkę wyznając, że akurat w tej chwili poszukuje pracy. Jednak Magda tym pomysłem nie była zbytnio zachwycona, bo nie chciała wyjeżdżać z rodzinnej miejscowości. Irena przekonała ją, że jest to dla niej szansa, bo nauczycielka to zamożna kobieta.
Nadszedł dzień w którym dziewczyna spakowała swoje rzeczy i pełna obaw ruszyła w nieznane. Starsza pani od samego progu nie wywarła na niej dobrego wrażenia traktując ją jak służącą. Po kilku dniach Magda miała dość wiecznego narzekania kobiety i chciała wrócić do domu. Do starszej pani przyszedł w odwiedziny wnuczek z którym dziewczyna na osobności dziewczyna zamieniła parę zdań i od razu się polubili. Któregoś dnia nauczycielka zauważyła, że z domu zginęły jej kosztowności i bez żadnego wahania oskarżyła o to opiekunkę. Dziewczynie zrobiło się bardzo przykro, bo nie miała z tym nic wspólnego, ale jej tłumaczenia zdały się na nic i została zwolniona. Magda była pewna, że zrobił to Wojtek, ale nie wiedziała jak ma to udowodnić. W krótkim czasie cała sytuacja się wyjaśniła, bo spotkała kolegę Wojtka, który zapytał ją czy wie skąd on tak nagle ma tyle drogiej biżuterii, którą sprzedaje. Poprosiła go aby zgodził się na nagranie całej rozmowy, ponieważ to jego babcia oskarżała ją o kradzież, a tym czasem za wszystkim stoi jej wnuk.
Po odbytej rozmowie udała się do kobiety puszczając jej nagranie, które wszystko wyjaśniało. Babcia nie mogła uwierzyć, że to jej wnuk okazał się złodziejem, a ona oskarżała niewinną dziewczynę. Wypiły razem kawę starsza pani Magdę przeprosiła i zaproponowała dalszą współpracę.

Życie bez matki

Pół roku temu zmarła kobieta zostawiając męża i dwoje dzieci. Dla rodziny jej odejście było bardzo bolesne. Dzieci nie mogły pogodzić się z faktem, że ich mama odeszła tak szybko i teraz będą musiały sobie radzić w życiu bez jej pomocy i wsparcia. Kobieta żyjąc nie mogła nigdy liczyć na pomoc męża i była skazana na samodzielne utrzymanie rodziny. Mężczyzna nigdy nie stronił od alkoholu, a po śmierci żony staczał się coraz bardziej. Nastolatkowie zawsze mogli polegać na dziadkach, którzy pomimo niskich emerytur starali się aby wnukom niczego nie brakowało.
Któregoś dnia Mateusz po ukończeniu gimnazjum doszedł do wniosku, że powinien poszukać pracy dzięki której mógłby zarobić jakieś pieniądze dla siebie i siostry. Po dłuższych poszukiwaniach udało mu się znaleźć zatrudnienie w małej włoskiej restauracji. Podczas pierwszego dnia pracy szef zauważył, że chłopakowi zależy na pracy, bo staranie przykładał się do powierzonych mu zadań. Jednak żona mężczyzny nie podzielała jego zdania mówiąc, że powinien się jeszcze dużo nauczyć. Nastolatek widząc, że kobieta za nim nie przepada starał się nie stawać jej na drodze i z jakimikolwiek pytaniami zwracał się do szefa. Gdy rodzeństwo wspominało czas spędzany z mamą żałowali, że jej już nie ma, bo lubili grać z nią w gry planszowe "5 sekund" i "Kalejdoskop 50 gier".
Któregoś razu dziadkowie odwiedzili wnuków i zastali ich ojca kompletnie pijanego to zaproponowali żeby dzieci się do nich przeprowadziły i nie oglądały ojca alkoholika. Mateuszowi ten pomysł niezbyt się spodobał, bo zależało mu na pracy dzięki której było go stać na swoje wydatki. Dziadek powiedział mu, że ma jeszcze czas na pracę, a teraz powinien skupić się na nauce. Przekonał go, że renta po matce, którą bierze ich ojciec należy się im i pójdą do sądu przedstawić całą sytuację, bo nie może tak być aby ich pieniądze ojciec przepijał. Mateusz przemyślał całą rozmowę posłuchał dziadka i razem z siostrą u nich zamieszkali, a on dorabiał sobie tylko w weekendy.

piątek, 12 lutego 2016

Wyjazd w góry

Z racji tego, że zaczął się okres ferii zimowych to dwie zaprzyjaźnione ze sobą rodziny zastanawiały się gdzie mogłyby wyjechać chociaż na tydzień aby odpocząć, zebrać siły do pracy, a dzieci po krótkim wypoczynku miały chęć powrotu do szkoły. Zdecydowali się na wyjazd w góry do Zakopanego. Byli zamożnymi ludźmi więc zarezerwowali sobie apartamenty w luksusowym hotelu w którym mogli korzystać z mnóstwa atrakcji między innymi z SPA, basenu, kompleksu sportowego, a dla najmłodszych był przygotowany kącik dziecięcy z zabawkami wśród których były gry planszowe takie jak "5 sekund junior", "Memos kraina lodu". Wszyscy oczekiwali na dzień w którym spakują swoje bagaże i ruszą w drogę. Najbardziej z tego wyjazdu cieszyły się dzieci, ponieważ była to ich pierwsza taka długa podróż i pobyt w górach.
Gdy po kilku długich godzinach jazdy dotarli na miejsce to byli pod wrażeniem hotelu, który w rzeczywistości był jeszcze ładniejszy niż przedstawiały go zdjęcia w Internecie. Postanowili trochę odpocząć, a następnie wybrali się zwiedzić pobliski teren wokół hotelu. Pierwszy dzień poświęcili na pobyt w hotelu korzystając ze wszystkich atrakcji jakie były dostępne. Kolejnego dnia od razu po śniadaniu zabrali narty i poszli w kierunku stoku chcąc trochę pojeździć. Wszyscy świetnie się bawili, a czas upływał im bardzo szybko. Rodzice mieli dla swoich pociech niespodziankę, którą były bilety wykupione na konkurs skoków narciarskich. Po zakończeniu skoków sportowcy rozdawali autografy i chętnie robili z kibicami pamiątkowe zdjęcia.
Tydzień w górach upłynął bardzo szybko i niestety musieli zacząć myśleć o powrocie do domu. Dzieci były zachwycone górami i powiedziały, że za rok chcą też tak samo spędzić ferie.

czwartek, 11 lutego 2016

Wyprawa do lasu

Rodzice chcąc umilić swoim pociechom niedzielne popołudnie wymyślili, że zrobią im niespodziankę i po objedzie pojadą za miasto do pobliskiego lasu. Gdy siedzieli przy stole jedząc śniadanie to rodzice powiedzieli o planach na spędzenie niedzieli. Dzieciaki bardzo się ucieszyły, że będą mogły wyjechać z miasta i pohasać po terenie leśnym. Wiedząc, że spędzą tam kilka godzin zabrali się za przygotowywanie prowiantu. Pomyśleli również o ptakach i zwierzętach, które tam żyją i zabrali dla nich trochę pożywienia. Maluchy chcąc żeby do wyjazdu zleciał im szybciej czas układali puzzle "Kąpiel prosiaczka" i "Przyjaciele z Krainy Lodu".
Gdy zjedli obiad ubrali się wyszli z domu do auta zapakowali plecaki, oraz sanki, ponieważ leżało trochę śniegu i mogli sobie pojeździć. Dodatkową istotą towarzyszącą ich podróży był ich pupil Azor. Po dotarciu na miejsce rodzice wraz z dziećmi zaczęli się wesoło bawić obrzucając się śnieżkami. Po zabawie wybrali się na przechadzkę podczas której znajdowali miejsca w których mogli zostawić pokarm dla zwierzaków. Rodzice aby trochę odpocząć usiedli w samochodzie, a maluchy mając jeszcze niespożyte pokłady energii zaczęły biegać oddalając się od dorosłych. Od ich nieobecności minęło jakieś pół godziny i małżeństwo ruszyło ich poszukać. Udało im się dojrzeć córkę, która stała i płakała mówiąc, że bracia się gdzieś oddalili i nawet ich nie słychać. W jednej chwili nastąpiło wielkie przerażenie starali się uspokoić dziewczynkę i ruszyli poszukiwać chłopców. Wołali ich po imieniu, ale żaden się nie odezwał. Nagle Azor pobiegł w kierunku wysokich krzaków za którymi ukryli się chłopcy chcąc zrobić im psikusa nie mając świadomości, że mama i tata tak się zdenerwują.
Poszukiwania zakończyły się pomyślnie, ale zdenerwowanie rodziców było tak ogromne i powiedzieli, że za takie zachowanie czeka ich kara, a takie wycieczki na jakiś czas nie będą realizowane do póki nie zrozumieją jaki popełnili błąd.

środa, 10 lutego 2016

Ferie zimowe

Gdy nadszedł okres zimowy to pogoda była raczej jesienna i nic nie wskazywało na to, że w najbliższych dniach ulegnie zmianie. Za dwa tygodnie miały zacząć się ferie zimowe i dzieci nie były tym faktem ucieszone, bo liczyły na to, że pojeżdżą na sankach ulepią bałwana i porzucają się śnieżkami.
Na początku przez kilka dni ferii bardzo się nudziły czekając z nadzieją, że w końcu spadnie śnieg. Któregoś ranka ich marzenia się spełniły i na dworze leżało sporo białego puchu. Drzewa były również nim okryte i wyglądały bardzo malowniczo. W porze popołudniowej zebrało się kilku kolegów i koleżanek i zaczęli bawić się w śniegu. Gdy już mieli dość obrzucania się śnieżkami to zaczęli lepić ogromne kule z których powstał wielki bałwan. Wpadli na pomysł, że każde z nich przyniesie coś ze swojego domu aby zrobić mu oczy, nos, usta, rękę i włożyć coś na głowę. Oczy to były małe czarne węgle, nos zrobili z marchewki, usta pomalowali mu pisakiem, w bok włożyli mu miotłę, która była jako ręka, a na głowę nałożyli garnek. Byli bardzo zadowoleni ze swojego dzieła. Każde z nich zrobiło sobie pamiątkowe zdjęcie z bałwanem.
Kilku rodziców miało w tych dniach trochę wolnego i postanowili zrobić im niespodziankę zabrać ich do stadniny w której pracownicy organizowali kuligi. Wszystkie dzieciaki tym pomysłem były bardzo podekscytowane. Zabrali sanki i udali się do stadniny. Podczas kuligu było bardzo wesoło, ponieważ robili sobie psikusy wywracając się z sanek. Później udali się na lodowisko i próbowali jeździć na łyżwach.
Gdy tego dnia atrakcje zimowe dobiegły końca to niektórzy umówili się na to aby wspólnie spędzić długi zimowy wieczór grając w grę planszową "5 sekund junior" oraz "Memos kraina lodu". Kolejne dni ferii upływały w zimowej atmosferze i dzieci ten czas chętnie spędzały na świeżym powietrzu.