środa, 22 lipca 2015

Potop

Był ciepły wiosenny dzień na niebie zaczęły pojawiać się małe chmury zwiastujące niewielkie opady deszczu. Roman siedząc w pracy spoglądał przez okno i miał nadzieję, że się przejaśni, bo umówił się z synem, że odbierze go ze szkoły. W kalendarzu był 26 maja czyli Dzień Matki więc po drodze wstąpią do babci, a mężczyzna z tej okazji wręczy jej kwiaty i złoży życzenia.
Chłopiec cieszył się z tych odwiedzin, bo lubił jak babcia poświęca mu czas grając z nim w grę planszową "5 sekund Junior" i układając jego ulubione puzzle "Kąpiel Prosiaczka" i "Przyjaciele z Krainy Lodu". Czas u kobiety upływał im bardzo szybko, a Roman obserwując pogodę powiedział do syna, że powoli muszą wracać do domu, bo na niebie kłębią się coraz większe chmury i na pewno spotka ich deszcz. Pożegnali się, wsiedli do samochodu i ruszyli w drogę.
Po przejechaniu trzech kilometrów zaczęło padać bardzo intensywnie. Wycieraczki od auta z ledwością nadążały zbierać wody z szyb. W ich oczach pojawiło się wielkie zdziwienie, ale nie spodziewali się tego, że najgorsze dopiero przed nimi. Roman nie widząc już prawie drogi kierował się powoli w stronę domu, ale nagle ukazała się przed nimi ogromna ściana deszczu całkowicie uniemożliwiając im dalszą podróż. Zatrzymali się w dolinie wsi, a nadciągające fale deszczu i wiatru z pobliskich wzgórz niosły ze sobą połamane gałęzie i błoto. Mężczyzna zauważając, że auto zatapia się w tej mazi bez wahania otworzył szyby przez, które wszystko wpadało do środka. Przez moment sparaliżował go strach, ale po chwili się otrząsnął i chcąc ratować chłopca kazał mu wejść na dach. Następnie sam wyszedł z samochodu, biorąc go na barki, przedzierał się przez rozszalały wir wiatru i deszczu chcąc dotrzeć jak najszybciej na jakieś wzgórze.
Gdy tam dotarli nie mając już sił upadli na ziemię i czekali aż niebo zacznie się przejaśniać. Po Przejściu potopu strażacy odnaleźli wrak ich Fiata, ale oni się tym nie przejmowali tylko cieszyli się z tego, że dali sobie radę i dzięki temu ich życie zostało ocalone.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz