Po długiej walce z chorobą ojciec Karoliny odszedł zostawiając ją i matkę. Dziewczyna z wielkim bólem w sercu i żalem początkowo nie mogła się z tym pogodzić dlaczego to akurat ich spotkało.
Po jakimś czasie wszystko zrozumiała, częściej zaczęła się modlić i chodzić do kościoła, bo czuła, że to przynosi jej ukojenie. Jednak matka nie była zachwycona jej głęboką wiarą w Boga, ponieważ uważała, że postąpił niesprawiedliwie zabierając im ukochaną osobę.
Rówieśnicy Karoliny brali czynny udział w życiu towarzyskim zauważając, że ona nie chce spędzać czasu tak jak oni.
Któregoś dnia oznajmiła swojej mamie, że nie pójdzie na studia tylko poświęci swoje życie Bogu i wstąpi do klasztoru. Po tych słowach między nimi wybuchła awantura i kobieta powiedziała, że zrobi wszystko aby odwieźć ją od tego pomysłu. Córka wyznała, że to jest jej powołanie i nie zmieni swojej decyzji. Pani Alina chcąc żeby ona nie została zakonnicą wynajęła mieszkanie dając jej w ten sposób dużo swobody. Dziewczynie wcale się to nie podobało, ale nie sprzeciwiając się matce tam zamieszkała. Nie miała zamiaru organizować żadnych imprez i zapraszać znajomych i wkurzało ją to, że Alina na siłę do jej domu sprowadzała przyjaciół. Karolina była też wolontariuszką odwiedzała rodziny, które potrzebowały pomocy, kupując dzieciom drobne zabawki, a spędzając z nimi czas układała puzzle dla dzieci.
Matka widząc, że jej starania nie przynoszą żadnych efektów chcąc zatrzymać ją przy sobie wymyśliła śmiertelną chorobę. Dziewczyna stwierdziła, że w takiej sytuacji musi odłożyć na jakiś czas pójście do zakonu i się nią zaopiekować. Pytała co mówią lekarze, ale ona nie chciała o tym rozmawiać co wzbudzało w niej lekki niepokój. Po południu wybrała się na zakupy i jak wróciła do domu to usłyszała rozmowę Aliny z koleżanką mówiąc jej, że okłamuje własne dziecko. Karolina weszła do pokoju i z wściekłością powiedziała, że już jej przy sobie nie zatrzyma.
Kobieta zrozumiała, że jeśli nie chce utracić córki to musi zaakceptować jej wybór i pozwolić iść własną drogą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz