W jednej chwili Sławkowi zawalił się cały świat. Jego 10-letni syn
wybrał się na przejażdżkę rowerową i został potrącony przez
pijanego kierowcę. Lekarze walczyli o jego życie, ale mimo ich
usilnych starań chłopiec zmarł. Dla małżeństwa była to ogromna
tragedia z którą nie potrafili sobie poradzić. Mężczyzna często
przesiadywał w pokoju dziecka wspominając momenty jak razem bawili
się zabawkami, układali puzzle dla dzieci i grali w gry planszowe.
Sławek wraz z żoną zamiast być dla siebie wsparciem to wręcz
przeciwnie obwiniali się na wzajem o śmierć syna. Doprowadzało to
do kłótni między nimi, które ich od siebie oddalały. Po kilku
miesiącach stwierdzili, że nie mogą żyć ze sobą w tak napiętej
atmosferze i zdecydowali, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji
będzie rozwód.
Sławek po tych wszystkich wydarzeniach wrócił do firmy, którą
prowadził ze swoim przyjacielem. Mężczyzna korzystał z pomocy
terapeutów chcąc złagodzić ból po stracie żony i dziecka. Zawsze
mógł liczyć na swojego kolegę, który go wspierał i próbował
nakłonić do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Gdy upłynęło
już sporo czasu to wrócił do równowagi psychicznej i nawet zaczął
myśleć o nowym związku spotykając się z dużo młodszą od siebie
kobietą. Przyjaciel nie podzielał jego wyboru i tłumaczył mu, że
takie kobiety są tylko na chwilę. Jednak on był tak zaślepiony
urokiem młodej partnerki i nie zauważał, że ona nie traktuje go
poważnie.
Któregoś dnia idąc ulicą zobaczył ją w ramionach innego mężczyzny i
od razu zrozumiał, że potraktowała go jak zabawkę. Wieczorem umówił
się z kolegą na drinka opowiedział mu całą sytuację i przyznał, że
dużo młodsze kobiety nie myślą poważnie o związku tylko chcą się
dobrze zabawić i oczekują drogich prezentów.
Sławek przemyślał sobie wszystko i doszedł do wniosku, że narazie
chce być sam, poświęcić więcej czasu na prowadzenie interesu,
którym ostatnio mało się zajmował, a miłości nie będzie szukał na
siłę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz