środa, 10 czerwca 2015

Życiowa strata

W jednej chwili Sławkowi zawalił się cały świat. Jego 10-letni syn wybrał się na przejażdżkę rowerową i został potrącony przez pijanego kierowcę. Lekarze walczyli o jego życie, ale mimo ich usilnych starań chłopiec zmarł. Dla małżeństwa była to ogromna tragedia z którą nie potrafili sobie poradzić. Mężczyzna często przesiadywał w pokoju dziecka wspominając momenty jak razem bawili się zabawkami, układali puzzle dla dzieci i grali w gry planszowe. Sławek wraz z żoną zamiast być dla siebie wsparciem to wręcz przeciwnie obwiniali się na wzajem o śmierć syna. Doprowadzało to do kłótni między nimi, które ich od siebie oddalały. Po kilku miesiącach stwierdzili, że nie mogą żyć ze sobą w tak napiętej atmosferze i zdecydowali, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji będzie rozwód.
Sławek po tych wszystkich wydarzeniach wrócił do firmy, którą prowadził ze swoim przyjacielem. Mężczyzna korzystał z pomocy terapeutów chcąc złagodzić ból po stracie żony i dziecka. Zawsze mógł liczyć na swojego kolegę, który go wspierał i próbował nakłonić do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Gdy upłynęło już sporo czasu to wrócił do równowagi psychicznej i nawet zaczął myśleć o nowym związku spotykając się z dużo młodszą od siebie kobietą. Przyjaciel nie podzielał jego wyboru i tłumaczył mu, że takie kobiety są tylko na chwilę. Jednak on był tak zaślepiony urokiem młodej partnerki i nie zauważał, że ona nie traktuje go poważnie.
Któregoś dnia idąc ulicą zobaczył ją w ramionach innego mężczyzny i od razu zrozumiał, że potraktowała go jak zabawkę. Wieczorem umówił się z kolegą na drinka opowiedział mu całą sytuację i przyznał, że dużo młodsze kobiety nie myślą poważnie o związku tylko chcą się dobrze zabawić i oczekują drogich prezentów.
Sławek przemyślał sobie wszystko i doszedł do wniosku, że narazie chce być sam, poświęcić więcej czasu na prowadzenie interesu, którym ostatnio mało się zajmował, a miłości nie będzie szukał na siłę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz