Trzydziestosześcioletnia kobieta pracowała w dużej kancelarii i była tam wspólniczką. Jej mąż pracował jako nauczyciel i mieli dwoje dzieci. Andrzej jako pedagog pracował kilka godzin dziennie dlatego miał więcej czasu na zajmowanie się domem i dziećmi, a dzięki pracy Marty było ich stać na wystawne życie. Po pewnym czasie mężczyźnie znudziło się takie rozwiązanie, bo czuł się nie spełniony twierdząc, że to on powinien zarabiać na rodzinę. Żona miała do niego pretensje, że zaniedbuje opiekę nad dziećmi i dochodziło między nimi do coraz częstszych kłótni. Marta chcąc synowi i córce wynagrodzić cały tydzień późnych powrotów w weekendy poświęcała im swój czas grając w grę planszową "5 sekund junior" i układając puzzle "Kąpiel prosiaczka".
Któregoś dnia w pracy Martę zaczął adorować młody chłopak, który pracował w firmie cateringowej. Prawił jej komplementy jednak ona dawała mu do zrozumienia, że nie jest nim zainteresowana. Obsesja chłopaka nie pozwalała jemu z niej zrezygnować i codziennie ją nagabywał. Kobieta miała tego dość i zadzwoniła do jego szefa przedstawiając całą sytuację w następstwie czego został zwolniony.
Pewnego razu Marta skończyła wcześniej pracę i pojechała po dzieci, które były na treningu tenisa. Przed budynkiem czekał na nią tylko syn i powiedział, że nigdzie nie może znaleźć siostry. Ona próbowała go uspokoić mówiąc, że może jeszcze została z trenerem. Poszli razem to sprawdzić i jednak tam jej nie było. Zjawił się również Andrzej i wspólnie zawiadomili policję o zniknięciu córki. Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce to zapytali czy mają jakiś wrogów. Jednocześnie wyznali, że tak. Kobieta opowiedziała o młodzieńcu z firmy cateringowej, a mężczyzna, że ma romans i ostatnio groził mu kuzyn jego kochanki. Okazało się, że trop Andrzeja był słuszny i odnaleźli dziewczynkę całą i zdrową.
Dla Marty jego romans był ogromnym szokiem, bo nie zdawała sobie sprawy, że on od pół roku ją zdradza. Jednak po części też czuła się temu winna, bo zbyt dużo czasu poświęcała pracy zaniedbując przez to obowiązki matki i żony. Chcąc ratować swój związek zdecydowali się na terapię małżeńską, która miała im pomóc ocalić rodzinę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz