wtorek, 22 września 2015

Z deszczu pod rynnę

Marlena mając dość życia w domu gdzie od samego jej dzieciństwa dla rodziców najważniejszy był alkohol zdecydowała, że to czas najwyższy żeby uciec od tego wszystkiego i chciała znaleźć partnera z którym mogłaby założyć rodzinę. Po kilku miesiącach poszukiwań udało jej się poznać mężczyznę z którym zaczęła się spotykać i razem podjęli decyzję o wspólnym zamieszkaniu. Kobiecie bardzo szybko udało się znaleźć pracę w biurze turystycznym. Od samego początku w ich związku układało się całkiem dobrze i planowali mieć ze sobą dzieci. Marlena chodząc po marketach mijała działy z zabawkami gdzie na pułkach widniały puzzle dla dziewczynek i chłopców "Kąpiel prosiaczka" i "Jej wysokość Zosia".
Po jakimś czasie Paweł zaczął ją coraz bardziej zaniedbywać i było dla niego ważniejsze spędzanie chwil z kumplami przy piwie. Widząc, że takie sytuacje powtarzają się i wraca pijany do domu robiła mu awantury, które na nim nie robiły żadnego wrażenia. Jadąc razem z swoim przełożonym do pracy zauważył on to, że jest zdenerwowana i dręczą ją jakieś problemy. Gdy zapytał co się dzieje postanowiła jemu się zwierzyć. Po jej wysłuchaniu powiedział, że nie zasługuje na takie życie i powinna go zostawić. Jednak nie dopuszczała do siebie takich myśli, bo nadal go kochała. Gdy wróciła do domu i po raz kolejny zobaczyła go pijanego to złapała za telefon i zadzwoniła do szefa prosząc go o spotkanie. Zjawił się natychmiast i widząc ją roztrzęsioną zabrał do swojego domu gdzie mogli spokojnie pogadać. Wyznał jej prawdę, że od jakiegoś czasu się w niej podkochuje.
Mając już dość oglądania pijanego Pawła pod jego nieobecność wzięła swoje rzeczy i zamieszkała u swojego pracodawcy tworząc z nim związek. Szybko wyszło na jaw, że wpakowała się w kolejne bagno, ponieważ przyłapała go na braniu narkotyków. Za każdym razem po wzięciu działki stawał się wobec niej bardziej agresywny czego ona nie wytrzymała i wyprowadziła się do hotelu.
Paweł chcąc wyjaśnić Marlenie dlaczego zaczął pić poprosił ją o spotkanie. Dowiedziawszy się, że mężczyzna choruje na stwardnienie rozsiane miała do niego żal, że od początku nie mówił jej prawdy. Po tej rozmowie uświadomiła sobie, że nadal go kocha i chce go wspierać w zdrowiu i chorobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz