środa, 16 września 2015

Uknuty spisek

Do parku na spacer ze swoją 6-miesięczną córką wybrała się młoda mama. Zauważyła, że starszy Pan zasłabł i potrzebuje pomocy i na chwilę zostawiła wózek z dziewczynką bez opieki. Po jej odejściu dziecko zostało porwane. Gdy wróciła na miejsce to odkryła, że wózek jest pusty i pośpiesznie zaczęła szukać jej po okolicy. Jednak małej nigdzie nie było i postanowiła powiadomić o wszystkim męża. On natychmiast się zjawił i bezwłocznie zadzwonił na policję. Po kilku minutach dotarli do parku i zaczęli przesłuchiwać matkę zaginionej Marty. Po jej wysłuchaniu funkcjonariusze pojechali zapytać opiekunkę czy wie coś na temat zaginięcia dziewczynki. Ona słysząc ich pytanie bardzo się zdziwiła, bo nie miała pojęcia o żadnym porwaniu. Wyznała, że małą bardzo kocha i nie potrafiłaby zrobić jej żadnej krzywdy.
Małżeństwo czekając w domu na jakieś wiadomości kłóciło się i mąż obwiniał ją, że nie potrafiła zająć się dzieckiem pozostawiając je bez opieki. Mężczyzna często przesiadywał w pokoju Marty przyglądał się jej zabawkom i miał nadzieję, że córka szybko do nich wróci i jak już trochę podrośnie to będą razem grać w gry planszowe "5 sekund junior" i układać puzzle "Barbie i jej super przyjaciele".
Któregoś dnia do mężczyzny zadzwonił telefon z żądaniem okupu w zamian za oddanie dziecka. Była to duża suma, bo aż pół miliona złoty. On po tym telefonie chciał zawiadomić policję, ale żona zaprotestowała mówiąc żeby lepiej skupili się na uzbieraniu tej kwoty. Jej zachowanie wzbudzało w nim niepokój i postanowił ją śledzić. Gdy wyszła z domu to on podążył za nią. Początkowo nie mógł uwierzyć w to co widzi, ale jakiś obcy facet trzymał na rękach ich dziecko. Wiedząc, że jego córka jest bezpieczna, a w jej porwaniu brała udział matka z ukrycia wezwał policję, która zajęła się porywaczami.
Kobieta przyznała, że był to jej kochanek i w ten sposób chcieli zdobyć pieniądze na rozpoczęcie wspólnego życia. Cała opieka nad dziewczynką została przyznana ojcu, a przeciwko nim toczyło się dalsze postępowanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz