piątek, 18 grudnia 2015

Pierwsze zauroczenie

Jan i Teresa mieli siedemnastoletnią córkę, która do tej pory nie sprawiała im żadnych kłopotów. Zauważyli, że od jakiegoś czasu sprawia wrażenie szczęśliwie zakochanej. Gdy ją pytali czy coś się w jej życiu zmieniło to unikała odpowiedzi chcąc ukryć to z kim się spotyka. Któregoś razu wyszła z domu zapominając wziąć ze sobą telefon. Rodzice chcąc skorzystać z takiej okazji wzięli telefon i zaczęli przeglądać wiadomości. Z przerażeniem odkryli, że spotyka się ze swoim nauczycielem. Czekali aż Magda wróci do domu z nadzieją, że jest to jakaś pomyłka, ale dziewczyna nie zaprzeczyła potwierdzając, że kocha tego mężczyznę.
Następnego dnia razem z Magdą udali się do szkoły aby powiadomić dyrektora o całej sytuacji. Nastolatka również potwierdziła ich romans. Dyrektor obiecał, że wyjaśni tą sprawę, a ten nauczyciel zostanie zawieszony w wykonywaniu swoich obowiązków. Rodzice zdecydowali, że ograniczą córce swobodę i będą odwozić ją do szkoły i z niej odbierać. Magda się buntowała mówiąc, że i tak w ten sposób ich nie rozdzielą. Bardzo tęskniła za partnerem i obmyśliła plan, że gdy rodzice tylko zasną to ona wymknie się z mieszkania i do niego pojedzie. Małżeństwo miało już dość wybryków dziewczyny i wracali wspomnieniami do jej dzieciństwa jak razem układali puzzle "Wesoły dzień Zosi" i grali w grę planszową "5 sekund junior".
Magda zaczęła podejrzewać, że jest w ciąży i kupiła test, który to potwierdził. Gdy powiedziała o tym rodzicom to ojciec wpadł w szał żądając żeby podała adres tego nauczyciela. Pojechał tam jak najszybciej chcąc z nim porozmawiać. On powiedział, że nigdy z ich córką nie zwiąże się na stałe, a jeśli chodzi o dziecko to będzie łożył na jego utrzymanie.
Dyrektor zadzwonił do Jana mówiąc, że muszą się spotkać, bo ma im coś ważnego do powiedzenia. Wyszło na jaw, że Magda nie była jedyną uczennicą zawikłaną w romans z tym panem. Nastolatka żałowała, że dała uwieźć się starszemu mężczyźnie, ale zdecydowała, że urodzi dziecko i je wychowa, bo ono nie jest niczemu winne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz