wtorek, 21 kwietnia 2015

Morski klimat

Rodzice Marcina zapisali go do przedszkola co okazało się niezbyt dobrym pomysłem, ponieważ miał niską odporność i często chorował. Wizyta u lekarza za każdym razem kończyła się przepisaniem antybiotyku, który pomagał na krótki czas. Któregoś dnia umówili się na prywatną konsultację z pediatrą przedstawiając mu problem. Po wysłuchaniu ich doktor zasugerował, że najlepszym wyjściem z tej sytuacji byłby wyjazd nad Bałtyk i to wczesną wiosną, bo wtedy w powietrzu jest najwięcej jodu, który powinien pomóc wzmocnić odporność. Taka kuracja powinna trwać co najmniej miesiąc żeby przyniosła jakieś efekty. Dla małżeństwa ta propozycja wydała się trochę kłopotliwa, gdyż obydwoje pracowali i w tym okresie nikt z nich nie dostanie tak długiego urlopu. Kobieta poprosiła o pomoc swoją mamę, która od roku nie pracowała i chętnie zgodziła się na wyjazd.
Nadszedł dzień w którym trzeba było spakować chłopcu potrzebne rzeczy wśród których znalazły się jego ulubione zabawki, puzzle dla dzieci i gry planszowe. Tata Marcina włożył wszystkie bagaże do samochodu i wyruszyli w podróż. Pensjonat w którym mieli przebywać był zadbany i spełniał wymogi dla osób z dziećmi. Babcia wraz z wnukiem całe dnie spędzali na świeżym powietrzu, bo jego wdychanie miało być najlepszą terapią dla malca. Wiosną nad morzem nie ma zbyt wielu turystów, ale udało im się znaleźć dla siebie towarzystwo. Mama chłopca codziennie dzwoniła pytając jak im mija pobyt i czy sobie ze wszystkim radzą. Podczas rozmowy telefonicznej powiedziała, że ostatni tydzień spędzą razem, bo ona bierze urlop i do nich dołączy. Chciała w ten sposób odciążyć babcię od opieki nad wnukiem, który był ruchliwym dzieckiem i potrzebował sporo uwagi.
Marcin po tej kuracji zaczął ponownie uczęszczać do przedszkola i ku uciesze rodziców okazało się, że morskie powietrze było dla niego najskuteczniejszym lekarstwem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz